Dołącz do czytelników
Brak wyników

Nowoczesne metody nauczania , Otwarty dostęp

24 stycznia 2020

NR 1 (Styczeń 2020)

Mojżesz na facebooku, czyli nieco inna lekcja religii

253

Nie da się ukryć, że nasi uczniowie są bardzo przywiązani do swoich telefonów. Nie rozstają się przecież z nimi na krok. Kiedy zapytałam ich, z jakiej aplikacji lub strony najczęściej korzystają, okazało się, że jest to Facebook. Lubią sprawdzać, co słychać u znajomych, komentować ich wypowiedzi czy zdjęcia, dowiadywać się, kiedy ktoś ma urodziny lub co lubi dana osoba itd. Zaczęłam się wtedy zastanawiać, do czego mogę wykorzystać ten portal, czy w jakiś sposób mogę go przenieść na grunt szkolny. A co by było, gdyby na Facebooku przedstawić jakąś postać biblijną lub świętego? Wpadłam na pomysł zorganizowania wyjątkowej lekcji, podczas której uczniowie będą mogli (a nawet musieli) korzystać z telefonu oraz odwołać się do swojej wiedzy z zakresu właśnie tego portalu społecznościowego.

POLECAMY

Facebook na kartce papieru

Chciałam zrobić lekcję o Mojżeszu. Zależało mi na tym, żeby uczniowie przypomnieli sobie jego niesamowitą historię oraz to, jak Bóg się troszczył o niego i Naród Wybrany. Pomyślałam, że tu sprawdzi się moja nowa metoda, którą nazwałam „wirtualny profil postaci”. Kiedy byłam już w sali, tuż po sprawdzeniu obecności powiedziałam: Dziś będzie wyjątkowa lekcja. Proszę schować zeszyty, a wyciągnąć smartfony. Uczniowie bardzo się zdziwili, ale jednocześnie ucieszyli i z zaciekawieniem czekali, co będzie dalej. Następnie położyłam na wolnej ławce kartki A4, taśmę klejącą oraz kolorowe pisaki i powiedziałam: Waszym zadaniem jest zrobienie na tych kartkach profil Facebooka dla Mojżesza. Możecie szukać informacji o nim w swoich telefonach. Na tablicy napisałam wytyczne, czego oczekuję od każdej pracy:
Dodałam też, że każdy z uczniów może pracować samodzielnie albo w grupie o dowolnej liczbie osób. Jest jednak jeden warunek: na każdego ucznia w grupie mają przypadać cztery posty – wydarzenia z życia Mojżesza. Zachęciłam też do łączenia kartek taśmą klejącą, by wydarzenia tworzyły pewnego rodzaju oś czasu. Wszyscy zaczęli się zastanawiać, jak to logistycznie najlepiej zorganizować i już po chwili dobrali się w grupy (zazwyczaj 2–3-osobowe).

Mojżesz mi podać... ?

W ten sposób uczniowie zaczęli pracować. Jedni szukali informacji ogólnych o naszej postaci biblijnej, inni sprawdzali, jak mógłby wyglądać, by móc go odwzorować w zdjęciu profilowym, jeszcze inni włączali Facebooka, aby przyjrzeć się, jakie jest ułożenie tej strony, a pozostali zaczęli po prostu rysować i zapisywać informacje na swoich pracach. Cała klasa bardzo się zaangażowała. Już po chwili widziałam, że ta metoda niesamowicie ich aktywizuje, a telefony stają się konkretną pomocą. Najczęstszym słowem, który dało się słyszeć w klasie był „Mojżesz” i to do tego stopnia, że w pewnym momencie jeden uczeń zapytał drugiego: Mojżesz mi podać taśmę klejącą? Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem.
Praca nad facebookowym profilem Mojżesza trwała dwie godziny lekcyjne i została zakończona prezentacją. Na podsumowanie lekcji zadałam uczniom sporo pytań dotyczących życia Mojżesza. To niesamowite, ale znali odpowiedź na wszystkie pytania.

Jezus w wirtualu?

Od tego czasu wielokrotnie stosowałam tę metodę. Można ją wykorzystać do przedstawienia dowolnej sylwetki osoby – postaci biblijnej, patrona roku czy innego świętego. Uczniowie bardzo polubili te lekcje. Ja również.
Pewnego razu jeden z uczniów powiedział: Proszę pani, a może zrobimy tym razem świętego na prawdziwym Facebooku? Przecież Jezus ma tam swój profil, nawet kilka. Zaczęło mnie to zastanawiać. O ile samo tworzenie profilu wydawało mi się dobrym pomysłem, o tyle miałam wątpliwości co do tego, żeby był to aktywny profil. A co będzie, jeśli ktoś doda do znajomych naszego Jezusa, a On go nie zaakceptuje? Miałam wrażenie, że jak już coś robić, to na sto procent. Może w przyszłości podejmiemy się takiego projektu prowadzenia profilu kogoś świętego, wrzucania jego myśli i ewangelizowania przez Facebooka, teraz jednak mieliśmy inny cel – poznać bliżej kogoś świętego i przedstawić go w formie pracy stylizowanej na taki portal. Poza tym utrudnieniem dla nas na prawdziwym Facebooku były pewne ograniczenia, których wcześniej nie mieliśmy na papierze, np. ustawianie imion przyjaciół i rodziny, samodzielne wymyślanie komentarzy.
Już miałam odpowiedzieć uczniowi, że jednak nie będziemy tworzyć wielu prawdziwych profili facebookowych Pana Jezusa, ale wtedy trafiłam na pewne wirtualne narzędzie. Jest ono stylizowane na portal społecznościowy, ale bez aktywacji konta. Jest to swego rodzaju tablica, na której możemy umieszczać dowolne informacje, zdjęcia oraz ustawiać liczbę polubień i dodawać komentarze przez osoby, których imiona i zdjęcia też możemy sami dowolnie edytować. Tym narzędziem jest Fakebook. Znajduje się on pod adresem www.classtools.net/FB/home-page. Jest to strona internetowa, która mimo że jest cała w języku angielskim, jest bardzo intuicyjna i z pewnością nauczyciele, a już na pewno uczniowie, dadzą sobie z nią radę. Nie wymaga ona logowania i jest całkowicie bezpłatna. Mamy na niej gotowy szablon, który jest ewidentnie stylizowany na Facebooku (nawet nazwa brzmi podobnie). Bardzo łatwo i szybko można uzupełniać go informacjami, takimi jak w wersji papierowej, którą opisałam powyżej jako metodę do zastosowania na lekcji. Na Fakebooku można więc ustawiać zdjęcie profilowe, zdjęcie w tle, zdjęcia rodziny i znajomych (wraz z możliwością ich podpisania), komentarze, osoby komentujące, liczbę polubień, zdjęcia w postach, a nawet filmy z YouTube'a.

Uczniowie po wykonaniu pracy lub gdy lekcja dobiega końca, zapisują wszystko za pomocą żółtego przycisku SAVE. Wtedy pojawia się na ekranie okno do wpisania dowolnego hasła. Dzięki niemu osoba wchodząca ponownie na stworzony przez siebie profil będzie mogła dokonać edycji. Ważne jest też, żeby każdy skopiował link z paska adresu i przesłał go sobie oraz od razu nauczycielowi (np. na maila lub przy pomocy prawdziwego Facebooka). Ja polecam wykonać te czynności na samym początku i na bieżąco zapisywać postęp pracy.
Strona działa bardzo dobrze, jest intuicyjna i uczniowie nie mają z nią trudności. Jedyny problem techniczny, na jaki można trafić, to konieczność dodania najpierw pięciu postów, żeby móc wgrywać zdjęcia (profilowe, w tle i znajomych). Ja poprosiłam uczniów, aby po prostu pięć razy wpisali cokolwiek w miejsca przeznaczone na posty, a finalnie je zmienili lub usunęli.

Katecheza w sali informatycznej

Skoro narzędzie już mamy, powstaje pytanie, jak technicznie zorganizować lekcję przy jego użyciu. Pierwszy raz gdy chciałam przeprowadzić taką katechezę, smartfony nie były jeszcze tak popularne jak teraz. Wtedy w klasie miały je dwie lub trzy osoby, a to za mało, by móc zorganizować lekcję wyłącznie z użyciem telefonów. Postanowiłam taką lekcję religii przeprowadzić w sali informatycznej. Miałam wtedy z tą samą klasą dwie godziny pod rząd i akurat sala informatyczna była wolna. Zaprosiłam do niej uczniów i uczennice, żartując, że dziś na religii będzie informatyka. Poprosiłam, by dobrali się w pary i wybrali po jednym komputerze, na którym będą pracować. Powiedziałam też, że ich zadaniem będzie stworzenie wirtualnego profilu Pana Jezusa na niby-Facebooku i podałam stronę do Fakebooka. Zanim zdążyłam wytłumaczyć wszystko, czego od nich wymagam w tym zadaniu, uczniowie już zaczęli pracować. Podobnie jak w wersji papierowej, napisałam im na tablicy wytyczne. Zmieniłam jedynie liczbę wymaganych postów – po sześć na każdą grupę. Wytłumaczyłam też klasie, żeby zapisali sobie link do swojej pracy, dali hasło, by móc później edytować stronę oraz przypominałam o częstym zapisywaniu swojego dzieła. Nadmieniłam też, że istnieje pewie...

Artykuł jest dostępny w całości tylko dla zalogowanych użytkowników.

Jak uzyskać dostęp? Wystarczy, że założysz konto lub zalogujesz się.
Czeka na Ciebie pakiet inspirujących materiałow pokazowych.
Załóż konto Zaloguj się

Przypisy