Dołącz do czytelników
Brak wyników

Z praktyki katechety

15 maja 2020

NR 3 (Maj 2020)

Młodzież, która odchodzi od Boga

74

Pracując od wielu lat z młodzieżą, zauważyłam przykre, ale często występujące sytuacje, które ukazują, że uczniowie wstydzą się Boga. Wstydzą się tego, że słuchają na lekcjach religii. Wstydzą się przyznać wśród kolegów, że kochają Jezusa. Wstydzą się pójść do kościoła czy modlić.  U młodych ludzi, to często burzliwy czas i niekiedy przełomowy w stosunku do wiary. 
 

Zdarza się, że młodzi na jakimś etapie swego dorastania odchodzą od Boga i Kościoła, porzucają dotychczasowe przekonania, rezygnują z religijnych praktyk, odsuwają się od wszystkiego, co kojarzy im się z religią. Często ich bliscy bardzo to przeżywają, niekiedy nawet w kategoriach porażek wychowawczych, zarzucając sobie słabe zaangażowanie oraz brak wiedzy religijnej czy nieumiejętność podtrzymania żywego kontaktu.

Dla młodych rodzice nie są już autorytetami, oni sami często poszukują prawdy. Niebezpieczny jest w tym okresie wszelki przymus, a rola rodziców to przede wszystkim trwanie przy dziecku i towarzyszenie mu w przeżywaniu młodości. Muszą oni podwoić trud miłości i prowadzić ich do samodzielnego myślenia, decydowania i działania. Ojciec i matka powinni skupić się na ciągłym budowaniu zaufania, stwarzać atmosferę serdeczności, życzliwości, szacunku. Uczyć, że prawda jest lepsza niż najdrobniejsze kłamstwo. Tylko przykładem swojego życia mogą być wzorem dla nastolatków i pokazywać im Boga1.

Religijny kryzys wiary dzieci, jaki często boleśnie przeżywają rodzice i wychowawcy, ma swój szerszy kontekst i jest związany z całym procesem rozwoju i wychowania. W różnych momentach życia przychodzi im zmierzyć się z wyzwaniami, które wydają się czasami ich przerastać, a nawet podważają cały dotychczasowy wysiłek wkładany w wychowanie. Należy zauważyć, że wielu młodych, mimo funkcjonującej w szkołach lekcji religii czy zwyczajów, tradycji i świąt religijnych, oddala się od Boga i od Kościoła. Słabnie nie tylko ich praktykowanie religijności, ale również świadomość i znajomość podstawowych prawd religijno-moralnych. Nie znają ich, nie przeżywają, nie świętują2.

By młody człowiek mógł wierzyć, często musi przechodzić przez różne kryzysy. Jednak co robić, gdy trudności w wierze dotykają nasze dzieci, naszych wychowanków? 

Chciałabym podjąć ważny i aktualny problem kryzysu wiary młodych ludzi. Przez „kryzys wiary młodzieży” rozumiem sytuacje negowania zarówno teorii, jak i praktyki wiary. Warto spróbować znaleźć odpowiedź na pytanie: Jak zachować się wobec w takiej sytuacji, jak reagować, kiedy młodzi ludzie, moi wychowankowie, odchodzą od Boga? 

Przed każdym katechetą, wychowawcą pojawiają się pytania: Czego szukają młodzi? Za czym tęsknią? Co jest dla nich ważne? Wydaje się, że każdy, kto podaruje młodym radość, bezpieczeństwo, dobroć, wolność, miłość, zdobędzie ich serca.

Te wartości różnie są rozumiane i niekiedy są mylone z przyjemnością, chwilowym zaspokojeniem, niezależnością. Wiedzą o tym ci, którzy chcą dla różnych celów zdobyć ludzi młodych, zniechęcić lub przekonać ich do czegoś. Współcześnie wychowanie często zastępowane jest manipulacją. A ponieważ młodość przeżywa się tylko raz, więc zadane rany zostają na całe życie. Jednocześnie pozytywne doświadczenia, które zostały przeżyte w młodości, często wracają w dalszym etapie życia.

Inna jest wiara małego dziecka, inna nastolatka, a jeszcze inna człowieka dorosłego. Na każdym etapie wiara może osiągnąć swój optymalny poziom. Bardzo ważne jest, kiedy nastolatek doświadcza konsekwencji swoich wyborów i uczy się oceniać, co jest złe, a co dobre, co przynosi smutek, a co radość, a co może uszczęśliwić innych. Nigdy nie zmuszam młodych ludzi do czegokolwiek, bo wymuszanie np. uczestnictwa we mszy czy nabożeństwach może być negatywne. Dziecko zapamięta przymus, ale gdy usłyszy, że to jego decyzja, wtedy stanie przed wyborem iść czy nie iść. By mogło pójść z własnej woli, w procesie wychowania religijnego również musi się liczyć z wolnością3.

Wiara w Boga jest dynamicznym procesem ciągłego nawracania się ku Niemu, odkrywania, że jest On obecny w naszym życiu, że zależy Mu na nas. Przez doświadczenie kryzysu, wiara staje się wartością, największym skarbem, o który warto w życiu się zatroszczyć. Bóg w różnych momentach życia, także tych krytycznych, pozwala się poznać i doświadczyć.

W sytuacjach kiedy dorastający młody człowiek kwestionuje wiarę w Boga, katecheci muszą mieć świadomość, że ten kryzys wiary, choć jest doświadczeniem trudnym, nie jest jednak dramatem. Trzeba uważać na zbyt szybkie wyjaśnienia, dostrzegając, jak wiele różnych spraw może być ze sobą powiązanych na zasadzie przyczyny i skutku4.

Kryzys wiary może być zaproszeniem, by pogłębić religijną wiedzę, a także do porzucenia grzechu i powrotu do miłosiernego Ojca. 

Co robić w takim kryzysie wiary? – nie ma jednoznacznej odpowiedzi, ale odniosę się do znanej nam przypowieści o miłosiernym Ojcu, którą wciąż na nowo odkrywamy (Łk 15,11–32). 

Młodszy syn „odjechał w daleką krainę”, by nie mieć kontaktu z Ojcem. Tam roztrwonił swój majątek, żyjąc bez Boga, jednakże ojciec wobec młodszego syna był otwarty, nie cofnął podarowanej mu wolności. Ojciec kocha z całego serca, ale w tej miłości nie cofa, nie odbiera synowi wolności. Pozwala mu samodzielnie myśleć, decydować i działać zgodnie z własnym rozeznaniem. Młodszy syn odchodzi, korzystając ze swej wolności, która w tym momencie tak bardzo rani serce Ojca. Rodzic jednak nie sprzeciwia się, milczy, daje i zaczyna oczekiwanie na powrót ukochanego dziecka.

Interpretacja tej przypowieści kończy się na powrocie marnotrawnego syna do domu. W tej historii jest jeszcze drugi syn, jednakże jego wierność okazuje się ukrytą niewiernością. Nie należy porównywać, ale może ten, który został, grzeszył bardziej niż ten, który odszedł.

Kiedy marnotrawny syn fizycznie odszedł od Ojca, mentalnie uczynił to także ten starszy. Ojciec został wówczas sam. Pojawiające się w starszym synu wątpliwości, żale i pretensje coraz bardziej oddalały go od domu ojcowskiego i jego serce stawało się coraz bardziej kamienne, było zamknięte na ojcowską miłość. Jest jednak zasadnicza różnica w reakcji ojca wobec młodszego i starszego syna. Znana przypowieść porusza swoją aktualnością. Wiele razy, słuchając ją i rozważając, często sami odkrywaliśmy siebie w roli obu synów. Jednak przychodzą takie sytuacje w naszym życiu, kiedy jesteśmy zaproszeni, by na nowo odkryć i naśladować miłującego Ojca. Bóg na drodze naszego życia stawia nas w sytuacji wyboru: albo będziemy szukać po swojemu, albo przyjmiemy Jego miłość i pozwolimy sobie i naszym bliskim na miłość, która nie zniewala, ale z całą cierpliwością czeka, pozostaje otwarta, rozmawia i ryzykuje. Tak więc wiara opiera się na wolności, w innych przypadkach przestaje być wiarą, a staje się nawykiem, przymusem, a nawet zniewoleniem.

Zanim od Ojca odszedł marnotrawny syn, ten mądry Rodzic uczynił coś bardzo ważnego – we właściwym czasie dał synowi doświadczenie domu. W trudnej, a nawet można powiedzieć w beznadziejnej sytuacji, w jakiej znalazł się ewangeliczny uciekinier, pozostało w jego sercu coś istotnego – pamiętał o domu swego Ojca; o tym, że ktoś na niego czeka, że ma dokąd wrócić.

Znając tę przypowieść i jednocześnie mając świadomość wiary jako Bożego daru, należy pamiętać o tym, by nie odbierać młodym wolności. W takiej sytuacji katecheta czy wychowawca sam odkrywa, czy swoją rolę sprowadza do więziennego dozorcy, czy potrafi pozwolić bliskiej osobie, by odeszła. Warto również przypomnieć, że od Jezusa ludzie także odchodzili, a On pozwalał im odejść, np. bogaty młodzieniec (Mt 19,22).

Doświadczenie własnej niewiary jest ważne w życiu młodego człowieka przede wszystkim dla niego samego. Daje mu okazję do odkrycia, że wiara jest zaproszeniem, a nie przymusem czy jakimś jedynie zewnętrznym przykazem. Każdy staje przed wolnym wyborem, ważną decyzją, którą musi podjąć w swym życiu: „Wierzyć czy nie wierzyć?”. Wiara, choć jest Bożym darem – łaską, jest wolnym opowiedzeniem się za obecnością Boga we własnym życiu.

Dla wielu młodych ludzi jest to trudne zadanie. Na pewno w takich sytuacjach, kiedy nasi wychowankowie odchodzą od Boga, warto rozmawiać. Warto szukać przyczyn „niewiary”, ale może jeszcze bardziej odkrywać wartość własnej wiary. Ważne jest, by te dyskusje były dzieleniem się własnymi przekonaniami i doświadczeniami, a nie manipulacją – ukrytym i podstępnie realizowanym pragnieniem, by młody człowiek przyjął nasze stanowisko.

Dlatego wolność wyboru nie może być ograniczona. Każda rozmowa powinna być dowodem dobrych relacji wychowawczych. Szanując wolny wybór młodego człowieka, warto z nim podejmować rozmowy dotyczące wartości i norm moralnych. Dla wielu jest to bowiem swoista próba wiary.

W rozmowach z młodymi na tak delikatne tematy należy zachować dużo ciepła i cierpliwości. Należy uważać na słowa i pamiętać, że w tych dyskusjach nie ma zwycięzców. Komunikacja wiary powinna być nastawiona na zwycięstwo prawdy, a nie na klęskę którejś ze stron. Nie chodzi o krytykę Kościoła, ale o własne w nim miejsce, o wspólne szukanie odpowiedzi. Nie chodzi o oskarżanie o wszystko Boga, ale odkrywanie dobra, które od Niego mamy. Nie jest to łatwy dialog wychowawczy, ale na pewno warto go podejmować. Sytuacje, w których młodzi podważają sens wiary, zawsze są dobrą okazją do tego, by dać świadectwo własnej, żywej wiary5. 

W sytuacji kryzysu wiary naszych wychowanków zawsze warto zachować spokój. Potraktować ten czas jako okazję do jeszcze intensywniejszego własnego rozwoju duchowego, swej relacji z Bogiem. Wiara karmi się słowem Bożym, umacnia w modlitwie, wyraża w określonych słowach i uczynkach. Kiedy dzieci odchodzą od Boga, trzeba się za nich modlić. Właśnie wtedy potrzebują oni modlitwy swych najbliższych osób, które chcą im dać to, co w życiu najważniejsze.

Nie można sztucznie przyspieszyć pewnych procesów zachodzących w człowieku. Nikt przecież nie oczekuje od małego dziecka, aby cytowało katechizm na pamięć lub zagłębiało się w lekturze Pisma Świętego, a często od młodego człowieka oczekuje się rzeczy naprawdę niemożliwych, także w wymiarze wiary.

Gdy przygotowuję młodzież do sakramentu bierzmowania, często słyszę, że rodzice każą iść – idziemy, przynajmniej nie musimy siedzieć na naukach, zawsze jakiś plus. Często młodzież nie wie, po co tak naprawdę chodzą na spotkania parafialne, idzie koleżanka, idę i ja. Trudno więc dziwić się, że młodzi się wygłupiają, a nawet drwią, zamiast przyjąć ten sakrament z powagą i właściwym szacunkiem. Oczywiście część młodych ludzi zbliża się do takiej dojrzałości, ale to zdecydowana mniejszość. Czasami oczekujemy od młodego człowieka rzeczy wręcz niemożliwych, także w wymiarze wiary. Chociażby tego, żeby przyjmował sakrament bierzmowania z pełną świadomością i dojrzałością.

POLECAMY

By dzielić się najwspanialszą nowiną świata, katecheta powinien:

  • Być autentyczny. Nigdy się nie stresuj, bądź szczery. Możesz zacząć od czegoś w stylu: „Wiesz, Bóg stał się dla mnie naprawdę ważny i chciałbym o tym z tobą porozmawiać”. Wyjaśnij, co Bóg uczynił w twoim życiu, ale nie staraj się mówić tak jak „święty”. Autentyczność oznacza, że życie zweryfikuje twoje słowa. Ludzi męczy fałsz.
     
  • Być uważnym słuchaczem. Dzielenie się wiarą łączy się z zadawaniem pytań i słuchaniem odpowiedzi. To ma być rozmowa. Warto dowiedzieć się, co myślą ludzie, z którymi rozmawiasz. Możesz więc zapytać: „Jak twoim zdaniem ktoś staje się chrześcijaninem?” albo „Co trzeba zrobić, żeby znaleźć się w niebie?”.
     
  • Nawiązywać długotrwałe relacje. Autentyczność i umiejętność słuchania to ważne elementy świadectwa wiary, zwłaszcza jeśli połączysz je z ważną cechą: wytrwałością w relacjach z młodymi, którym dajesz świadectwo wiary. 
     
  • Oczekiwać, że Bóg będzie cię używał. Wielu ludzi na świecie może usłyszeć o Chrystusie właśnie dzięki tobie! Nie zdziw się, jak Bóg będzie cię używał, gdy zaczniesz mówić innym o twojej wierze w Chrystusa!
     
  • Pozostawić rezultaty Duchowi Świętemu. Sukces w dzieleniu się Ewangelią polega na podjęciu inicjatywy i podzieleniu się Jezusem w mocy Ducha Świętego, a pozostawieniu rezultatów w rękach Boga. Poleganie na mocy Ducha Świętego w świadectwie wiary oznacza przekonanie, że to On poprowadzi rozmowę, rezultat zależy od Boga. Zbawianie ludzi to nie twoje zadanie! Zbawianie ludzi to odpowiedzialność Boga. Twoja odpowiedzialność to im o Nim powiedzieć. 


Wprawdzie każda osoba odrzucająca wiarę pisze osobną historię, a powodów, dla których młodzi porzucają Boga, może być kilka:

  1. Wielu młodych deklaruje się jako niepraktykujący. Ta kategoria nie ma związków z Kościołem, nie praktykuje wiary i niejednokrotnie nie jest w stanie powiedzieć dlaczego. Ich deklaracje często ocierają się o banał („nie mam czasu dla Boga”, „nigdy nie byłem religijny” lub „Kościół nie jest mi do niczego, a przede wszystkim do zbawienia potrzebny”) i świadczą o całkowitej ignorancji religijnej, nie chodzą do kościoła, nie uczestniczą w żadnych obrzędach kościelnych i uważają, że jest im z tym dobrze.
     
  2. Zdarzają się młodzi religijnie niezdecydowani. Wielu z nich odchodzi z Kościoła i nie tłumaczy swojej decyzji. Pozostają otwarci, ale nie deklarują się. Ich zdaniem nie ma jednej dobrej czy złej religii. Dlatego nie potrafią żadnej zaufać, chociaż przeczuwają, że coś w religii jest. Wielu po odejściu skłania się ku jakimś formom duchowości, ale zupełnie odżegnują się od Kościoła.
     
  3. Uważają, że Kościół budzi w nich sprzeciw, nie lubią go. Często ludzie popełniają zło z powodów religijnych. W oczach młodych ludzi religia chrześcijańska straciła swoją wiarygodność. Skandale, które popełniają ludzie Kościoła, nie zachęcają do okazywania zaufania tej instytucji. Nauczanie moralne budzi sprzeciw.
     
  4. Nie wierzą już w Boga, ponieważ chrześcijanie postępują w sposób całkowicie niechrześcijański. Odchodzący młodzi ludzie na jakimś etapie swojego życia przekonują się, że wiara już ich nie inspiruje. Dlatego podejmują próby samodzielnych poszukiwań, uczą się, dociekają, podejmują decyzje, opierając się jedynie na własnych przeświadczeniach. 

Aby uwierzyć, młody człowiek musi...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Katecheza"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Dostęp do filmów szkoleniowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy