Dołącz do czytelników
Brak wyników

Z praktyki katechety , Otwarty dostęp

15 lipca 2020

NR 4 (Lipiec 2020)

Kilka trików na lekcję organizacyjną

125

Pierwsze spotkanie z nową klasą lub z uczniami po wakacjach jest niesamowicie ważne. Podczas niego ustalamy zasady, przedstawiamy program nauczania i wytyczne odnośnie do oceniania. Mówimy o prawach i obowiązkach. To wszystko jest ważne, ale często zajmuje tylko część lekcji. Co zrobić z pozostałym czasem? Jak go konstruktywnie wykorzystać? W artykule przedstawię moje propozycje oraz kilka trików, które pomogą w umocnieniu relacji z uczniami.

Nie jest możliwe wykorzystanie podczas jednej lekcji wszystkich przedstawionych tu metod, ale warto wybrać z nich coś dla siebie i klasy. Niektóre są krótkimi trikami wpływającymi na nasze podejście do pewnych spraw i można z powodzeniem zacząć je stosować od pierwszej lekcji przez następne lata.

POLECAMY

Ziarnko gorczycy

Pierwszym bardzo konkretnym pomysłem do zastosowania jest metoda ziarenka gorczycy. W tym celu należy wcześniej kupić paczkę gorczycy białej (ok. 2 zł). Na początku lekcji proszę jednego ucznia, by wyszedł na środek klasy, odwrócił się przodem do tablicy i wyciągnął ręce do tyłu. Na jego dłonie kładę kilka ziarenek i mówię, że ma odgadnąć, co to jest. Kiedy to już nastąpi, rozdaję każdej osobie po jednym ziarenku gorczycy i czytam dwa fragmenty z Pisma Świętego:

Królestwo niebieskie podobne jest do ziarnka gorczycy, które ktoś wziął i posiał na swej roli. Jest ono najmniejsze ze wszystkich nasion, lecz gdy wyrośnie, jest większe od innych jarzyn i staje się drzewem, tak że ptaki przylatują z powietrza i gnieżdżą się na jego gałęziach.

Bo zaprawdę powiadam wam: Jeśli będziecie mieć wiarę jak ziarnko gorczycy, powiecie tej górze: Przesuń się stąd tam, a się przesunie. I nic niemożliwego nie będzie dla was.

Następnie tłumaczę klasie, że ziarnko gorczycy jest symbolem rozrastającego się Królestwa Bożego oraz naszej wzrastającej wiary. Mówię, że zdaję sobie sprawę z tego, iż nie każdy obecny tu uczeń ma wielką wiarę, może niektórzy ją gdzieś zgubili albo nie mieli wzorców lub okazji, by bliżej poznać Pana Jezusa. Przedstawiam też, że celem naszych spotkań będzie właśnie pogłębianie tej wiary i dzielenie się nią z innymi. Na koniec proszę, aby każdy spróbował zaopiekować się tym małym ziarenkiem – postarał się go nie zgubić, spróbował zasadzić i nie zapomnieć podlewać. Osobom, które przyniosą mi kiełkującą roślinkę, wpisuję ocenę z aktywności.

Bardzo polecam tę metodę – jest na tyle uniwersalna, że można się do niej wielokrotnie odwoływać podczas prowadzenia innych lekcji. Ponadto świetnie sprawdzi się zarówno w przedszkolu, jak i w starszych klasach (oczywiście po pewnych modyfikacjach w zależności od poziomu).

Zapamiętaj imię

Kolejną sprawą niezmiernie ważną w budowaniu relacji z uczniami, szczególnie tymi nowo poznanymi, jest zapamiętanie ich imion. Każdy lubi, gdy ktoś pamięta jego imię. Dzięki temu czujemy się traktowani indywidualnie. Podobnie jest z uczniami – mają świadomość, że dla nauczyciela nie są tylko „uczniem klasy 1a”, ale konkretną osobą. Zawsze we wrześniu obserwuję radość na twarzach uczniów, gdy pamiętam ich z imienia.

Trzeba jednak przyznać, że jest to niejednokrotnie wyzwaniem dla nauczyciela, kiedy w nowym roku szkolnym w ciągu tygodnia poznaje on przykładowo setkę osób. Zazwyczaj łatwo zapamiętujemy imiona takie, jak posiadamy my sami lub nasi najbliżsi, oraz przeciwnie – imiona, które słyszymy po raz pierwszy w życiu lub gdy są rzadko spotykane. A co z pozostałymi? Jak sobie poradzić z tymi, które nie chcą nam wejść do głowy? Postaram się podpowiedzieć moje triki na szybkie zapamiętanie imion uczniów.

Pierwsza zasada brzmi niezwykle banalnie, ale naprawdę jest najważniejsza. Brzmi ona: Chcieć zapamiętać! Kiedyś często miałam taką sytuację, że prowadziłam lekcję i po wyjściu z klasy zdawałam sobie sprawę, że nie zapamiętałam żadnej nowej osoby. Od tej pory przed rozpoczęciem katechezy daję sobie w głowie zadanie: Dziś zapamiętam dwa kolejne imiona w tej klasie. Nastawienie na ten cel jest kluczowe i naprawdę działa!

Od czego zacząć już tak konkretnie? Będąc jeszcze uczennicą, spotykałam się najczęściej z prośbą nauczycieli, by każdy miał przed sobą karteczkę z imie­niem. Jednak szyb­­ko się one gubiły, a nauczyciele i tak średnio sobie radzili z zapamiętaniem imion. Zostając katechetką, zaczęłam stosować inne techniki. Jedna z nich to grupowanie. Ilekroć sprawdzałam listę obecności, starałam się wyłapać, ile osób ma tak samo na imię. Miałam przykładowo trzy Julki. Kiedy sobie to uświadomiłam, od razu mój mózg je zapamiętał.

Doskonałą pomocą w powtarzaniu imion jest dziennik. Dzięki niemu za każdym razem wymawiamy dane imię. Warto więc zadbać o to, by podczas sprawdzania listy obecności dany uczeń wstał lub pomachał do nauczyciela. Dziennik przydaje się też wzrokowcom, którzy kojarzą, że na przykład dana osoba jest przedostatnia na liście. Wystarczy zerknąć i już się pamięta.

Inną techniką na zapamiętywanie jest skojarzenie z osobą, którą już znamy. Należy przypomnieć sobie, kto jeszcze ma takie samo imię jak to, które chcemy zapamiętać. Dodatkowo pomóc może uświadomienie sobie jakiejś wspólnej cechy, która te osoby łączy, na przykład kolor włosów lub zainteresowanie.

Istnieją jednak takie imiona, które, choć nie są trudne, jakoś ciągle nie chcą nam się przypisać do danej osoby lub ciągle się nam mieszają (ja miałam problem z Wiktorią i Weroniką). Jest też i na to technika, choć może wydawać się nieco dziwna. Nazwałam ją: „Skojarzenie przez wyobrażenie”. Polega ona na takim zwizualizowaniu sobie ucznia, by jego postać nawiązywała do jego imienia, np. Wiktorię można sobie wyobrazić jako postać, która ma na głowie laurowy wieniec i trzyma rękę w górze z symbolem zwycięstwa, a Weronikę jak trzyma chustę z odbiciem twarzy Pana Jezusa. Warto poświęcić tej sytuacji chwilę i starać się oczami wyobraźni dodać jak najwięcej szczegółów. Taki obraz zapadnie nam w pamięć na bardzo długo.

Dobrym sposobem jest też stosowanie różnego rodzaju zabaw, których celem jest zapamiętanie imion w grupach. Sprawdziłam kilka, jednak w moim przypadku najlepiej sprawdza się „Bezludna wyspa”. Polega ona na tym, że na początku prosimy uczniów, by wyobrazili sobie, że jedziemy właśnie na bezludną wyspę. Każdy może wziąć na nią tylko jedną rzecz, która ma zaczynać się na taką literę jak pierwsza litera jego imienia. Ja zaczynam jako pierwsza, by było łatwiej. Mówię: „Mam na imię Agnieszka i na bezludną wyspę wzięłabym ananasa”. Wtedy każdy po kolei przedstawia swój pomysł, np. „Mam na imię Leszek i na bezludną wyspę chciałbym wziąć... lodówkę”. Im dziwniejsza odpowiedź, tym weselej i tym łatwiej nam zapamiętać imiona. Bo przecież gdy już znamy pierwszą literę imienia, mamy duże szanse na trafienie tego właściwego.

Zabawa ma ciąg dalszy na kilku następnych lekcjach, choć za każdym razem polecam zmieniać temat (forma pozostaje ta sama). Możemy zacząć klasycznie: „Mam na imię...” i modyfikować grę na różne sposoby, np. „...i chciałabym pojechać do...”, „...i nie lubię jeść...”, „...i nigdy do szkoły nie przyniosę...”, „...i lubię słuchać...”, „... i chciałbym mieć...” (zwierzę, roślinę, rzecz).

Ostatnią wskazówką, jaką mogę dać, by szybko zapamiętywać czyjeś imię, jest częste używanie go i powtarzanie. Warto celowo zwracać się do kogoś po imieniu, które niedawno się usłyszało, choćby po prostu odpowiadając: „Dzień dobry, Aniu”.

Otwartość

Chciałabym teraz zwrócić uwagę na rzecz dla niektórych oczywistą, ale moim zdaniem na tyle ważną, że nie mogłam jej pominąć. Jest nią otwartość na uczniów i ich codzienność. Ilekroć prowadzę lekcję organizacyjną, zawsze mówię moim uczniom, że mogą na mnie liczyć. Uświadamiam im, że jeśli mają jakiś problem, nawet wstydliwy lub przeciwnie – jakiś banalny, mogą się do mnie z nim zwrócić. Podobnie z radościami – czasem jest tak, że ktoś jest tak szczęśliwy z jakiegoś powodu, dumny z siebie, że zachęcam, by się tym dzielił ze mną; mówię, że można się chwalić wszystkim i ja się będę cieszyć razem z nim. Naprawdę, zachęcenie uczniów do dzielenia się swoim życiem przynosi niesamowite owoce, tworzy piękne relacje, pomaga pomóc im w problemach, odkryć talenty podopiecznych, a przede wszystkim pokazać, że każdy uczeń jest dla nas ważny.

Zabawy integracyjne

Podczas lekcji organizacyjnej, szczególnie w klasie pierwszej, gdy uczniowie nie znają się jeszcze zbytnio, panuje specyficzna atmosfera – pewnego napięcia, podekscytowania, a osoby rozglądają się, uważnie obserwują zachowania innych, by móc się dowiedzieć o sobie nawzajem jak najwięcej (kto jak ma na imię i nazwisko, kto z kim się trzyma, kto nie boi się zadawać pytań, kto chce zwrócić na siebie uwagę, kto jest nieśmiały itd.). Można rozluźnić nieco atmosferę i pomóc naszym podopiecznym w lepszym poznaniu się. W tym celu pomocne są zabawy...

Artykuł jest dostępny w całości tylko dla zalogowanych użytkowników.

Jak uzyskać dostęp? Wystarczy, że założysz konto lub zalogujesz się.
Czeka na Ciebie pakiet inspirujących materiałow pokazowych.
Załóż konto Zaloguj się

Przypisy