Dołącz do czytelników
Brak wyników

Rozwój osobisty katechety

16 lipca 2020

NR 4 (Lipiec 2020)

Modlitwa katechety

0 699

Modlitwa każdego katechety wygląda inaczej, ponieważ każdy z nas ma do niej bardzo osobiste podejście. Chciałbym podzielić się moim własnym doświadczeniem przeżywania czasu modlitwy. Wiem, że sam, będąc w tej kwestii w ciągłej drodze i poznawaniu Pana Boga, mogę już wypowiadać się w tym temacie bardziej osobiście.

Jest poniedziałek. Czekam na stacji Gdynia Główna na pociąg SKM w stronę Gdańska Głównego. Od kilku miesięcy mieszkam w Gdyni. Blisko pół godziny jazdy do ukochanego miasta spędzam albo słuchając spokojnej muzyki, albo czytając kolejną już książkę z dziedziny „tych moich ulubionych”. Wysiadam na stacji, idę dalej podziemnym tunelem, wychodzę obok kina, za którego budynkiem znajduje się jeden z wielu gdańskich, starych kościołów. Bocznym wejściem wchodzę do kaplicy adoracji, gdzie księża każdego dnia od wczesnych godzin porannych aż do późnych wieczornych siedzą w konfesjonale i spowiadają. Czasami kolejka do spowiedzi jest dłuższa, a czasami (ale bardzo rzadko) nikt nie stoi przy konfesjonale. Za to zawsze ktoś siedzi lub klęczy w ławce, bo na ołtarzu wystawiony jest Najświętszy Sakrament. 
Piękny – niedawno odnowiony – kościół św. Józefa od wielu lat jest dla mnie bardzo ważnym miejscem na mapie Trójmiasta. To tutaj, kiedy byłem w szkole policealnej, jeżdżąc wcześnie rano na praktyki, zachodziłem często na modlitwę. Po wielu latach, gdy wróciłem do Trójmiasta, staram się raz w tygodniu, o ile obowiązki mi na to pozwalają, przyjechać tutaj i pomodlić się przed Najświętszym Sakramentem. Dlaczego? Bo to dla mnie ważne i bardzo potrzebne.

Oczywiście, mam tę radość, że w moim domu zakonnym jest kaplica i mógłbym robić dla siebie wystawienie każdego dnia, ale jestem z tych ludzi, którzy muszą raz na jakiś czas wybrać się gdzieś indziej, aby się pomodlić. Po prostu wyjść z domu, udać się w małą pielgrzymkę i w konkretnym miejscu pobyć przed Bogiem.

Wyjście z domu to również okazja, aby w drodze trochę wsłuchać się w samego siebie; w to, co mi gra w duszy, czym teraz żyję, o czym chcę Bogu powiedzieć, gdy dojadę na miejsce. Pomaga przy tym spokojna muzyka i odpowiednia lektura. U mnie z tą lekturą jest tak, że dotyczy ona treści albo ściśle związanych z wiarą, albo z alpinizmem. Jakoś te dwie dziedziny literatury ostatnio bardzo mnie interesują. Czasami sama podróż już jes...

Pozostałe 90% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów



Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Katecheza"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Dostęp do filmów szkoleniowych
  • ...i wiele więcej!

Przypisy