Dołącz do czytelników
Brak wyników

Katecheza w praktyce

10 września 2020

NR 5 (Wrzesień 2020)

Katecheta – świadek czy nauczyciel?

5

Pisząc w poniższym tekście słowo „katecheta”, mam na myśli „nauczyciela religii”, który dostał misję kanoniczną i posługuje w szkole. Chciałabym podjąć refleksję, czy katecheta „zatrzymuje się” tylko na byciu nauczycielem poprzez przekazywanie wiedzy z zakresu nauki Kościoła katolickiego czy ma dużo szerszą misję do spełnienia pośród tych, wśród których żyje? Czy w przypadku bycia nauczycielem religii wystarczy przekazywać „tylko” wiedzę?

Papież Paweł VI powiedział, że: Człowiek naszych czasów chętniej słucha świadków aniżeli nauczycieli; a jeśli słucha nauczycieli, to dlatego, że są świadkami1. Nauczyciel religii pod względem formalnym oczywiście jest „nauczycielem”. Jednakże trzeba się zastanowić, czy nie powinien być „kimś więcej”?

POLECAMY

Papież Franciszek powiedział: Katecheza nie jest jedną z lekcji; jest komunikowaniem doświadczenia oraz świadectwem wiary, które zapala serca, ponieważ budzi pragnienie spotkania z Chrystusem. Katecheta to nie zawód, to powołanie. Nie pracuje się jako katecheta. Katechetą się jest2. Te słowa wiszą nad moim biurkiem i co jakiś czas na nie patrzę. Zawsze wtedy robię sobie taki krótki rachunek sumienia, jaką katechetką jestem. Czy dzielę się z dziećmi i młodzieżą swoim doświadczeniem Chrystusa? Jakie jest moje zadanie w miejscach, gdzie Pan mnie posyła?

Daj świadectwo!

Osobiście bardzo lubię słuchać świadectw. Budują moją wiarę, inspirują mnie i uświadamiają, jak niesamowicie Bóg działa w życiu człowieka. Dzieci i młodzież też są spragnione świadectwa wiary. Podzielenia się tego, w jaki sposób spotykasz Boga, w jaki sposób się modlisz, jak się przygotowujesz do spowiedzi itd. Na swoich lekcjach mocno to widzę, co jakiś czas pada pytanie: „A jak to jest u Pani?”, „Opowie nam Pani?”. Bardzo mnie to cieszy.

Jak myślę o danym temacie, to zastanawiam się, jakie świadectwo ze swojego życia mogłabym powiedzieć, czasami przychodzi „natchnienie” w trakcie lekcji, żeby się czymś podzielić. W klasie VIII, która rozpocznie swoje przygotowanie do bierzmowania, mówiliśmy na lekcji akurat o tym sakramencie. Podzieliłam się z moimi uczniami tym, jak to było u mnie z bierzmowaniem i na samej uroczystości. Nie była to „kolorowa” i łatwa dla mnie historia.

W trakcie bierzmowania zaliczyłam „wpadkę” przed księdzem arcybiskupem w czasie modlitwy wiernych. Powiedziałam uczniom, jak było, jak bardzo bałam się i dalej boję wystąpień publicznych. Historia miała swego rodzaju „punkt zwrotny” – zaczęłam mówić: – „Zobaczcie, gdy przychodzi Duch Święty, to On uzdalnia cię do rzeczy, których sam nie byłeś w stanie zrobić. Duch Święty przychodzi z potrzebnymi darami, udziela daru męstwa”. Przyznam szczerze, że widzę, jak młodzież to docenia. Dzielenie się tym, co dobre, ale też tym, co trudne w relacji do Boga czy Kościoła. Kiedyś usłyszałam takie słowa, że świadectwa nie można podważyć. Nie można, bo to jest moje doświadczenie i nim mogę i chce się dzielić z innymi.

Bądź radosny!

Papież Franciszek już na samym początku Adhortacji Apostolskiej Evangelii Gaudium o głoszeniu Ewangelii w dzisiejszym świecie pisze: RADOŚĆ EWANGELII napełnia serce oraz całe życie tych, którzy spotykają się z Jezusem. Ci, którzy pozwalają, żeby ich zbawił, zostają wyzwoleni od grzechu, od smutku, od wewnętrznej pustki, od izolacji. Z Jezusem Chrystusem rodzi się zawsze i odradza radość3.

W Piśmie Świętym wielokrotnie jesteśmy zachęcani do radości. Kiedy anioł przyszedł do Maryi, powiedział, żeby się cieszyła! (Łk 1,28). W hymnie Magnificat Maryja mówi, że jej duch się raduje, nie tak po prostu, ale w Bogu, którego kocha. (por. Łk 1,47) Jezus – jak czytamy – „rozradował się w Duchu Świętym” (Łk 10,21)4. Chrystusowa radość nie była czymś w rodzaju „wesołkowatości”, ale była wynikiem relacji Jezusa z Duchem Świętym. Czy proszę Ducha Świętego o dar radości?

Ostatnio, kiedy jechałam i słuchałam muzyki, przed jedną piosenką usłyszałam reklamę: „Czy wiesz, że 3/4 ludzi nie lubi tego, co robi?” – w sensie zawodowym. Nie pamiętam źródła tej reklamy, ale powiem szczerze, że mnie to przeraziło; to jest coś, czego nigdy nie chciałam doświadczyć – robić tego, czego nie lubię w kontekście wykonywanej pracy. Myślę, że jest to związane z rozeznawaniem woli Bożej – czego Pan Bóg ode mnie chce? Czy go o to pytam?

Jakiś czas temu miałam podjąć pewną decyzję. Nie było to nic aż tak wielkiego, ale pytałam Pana, co mam robić, rozmawiałam z różnymi, mądrzejszymi ode mnie ludźmi, którzy są blisko Boga. Pewnego dnia napisała do mnie osoba, która zadała mi proste, ale dające do myślenia pytanie: „Więcej rozmawiałaś z Jezusem czy z innymi na temat tego, jaką decyzję masz podjąć?”. No właśnie. Czy pytam Jezusa, co i w jaki sposób mam robić, tam, gdzie Pan mnie posyła? Czy więcej na ten temat rozmawiam z innymi? Czy realizuję tylko swoje pomysły na to, jak to powinno wyglądać? Rozeznawanie. Bardzo ważna rzecz. Do refleksji. Jak jest u mnie?

Miej serce ucznia!

Na spotkaniu z nauczycielami i katechetami abp Grzegorz Ryś mówił: Pan Bóg się wcielił, bo chciał się uczyć. Gdyby był wyłącznie Bogiem, nie miałby tej możliwości. Życzę wszystkim nauczycielom, byście czerpali radość nie z uczenia innych, ale z uczenia się. To stwarza dużą szansę, że będziecie dobrymi nauczycielami, gdy będziecie sami się uczyć. Bardzo Państwu życzę, bądźcie dobrymi uczniami i pozazdrośćcie Panu Bogu tego pragnienia, żeby się uczyć5. Otwartość na uczenie się to niesamowity dar. Na pewno nie jest to kwestia wieku.

Zaczynając pracę w szkole, trafiłam na pewną wychowawczynię, która uczyła w klasach młodszych, była tuż przed emeryturą. Miała ona w sobie niesamowitą otwartość na uczenie się od innych. Czasami pytała mnie o różne pomysły, skąd je biorę. Bardzo mnie to zaskakiwało. Pomyślałam sobie, nauczycielka pracuje o wiele dłużej ode mnie, a ma taką pokorę w sobie, żeby uczyć się nowych rzeczy od osób, które mają mniejsze doświadczenie od niej. Zachwyciła mnie tym.

Jedna pielęgniarka, gdy przychodzi do niej na badania nauczyciel, zawsze czuje, że dana osoba wykonuje ten zawód. Zastanowiło mnie to. Pewnego dnia ją zapytałam, po czym to poznaje – odpowiedziała, że po sposobie zachowania, po osobowości, tonie głosu. Nauczyciele często mają taką przypadłość, że „oni wiedzą najlepiej” i nie ma na świecie drugiej osoby, która wie lepiej od nich.

W czasie zdalnego nauczania jeden z moich uczniów bardzo chciał poprowadzić lekcję na MS Teams o Całunie Turyńskim. Bardzo go ten temat interesował. Codziennie słuchał na ten temat różnych konferencji. Przeprowadził e-katechezę w taki sposób, że naprawdę można było się od niego nauczyć sposobu komunikowania, jeśli chodzi o sprawy wiary. Byłam mu wdzięczna i naprawdę dumna, bo podjął się niełatwego tematu.

Tak jak powiedział abp Grzegorz Ryś, Pan Jezus miał otwartość, żeby się uczyć. Musiał, będąc na ziemi, uczyć się różnych rzeczy. Pewnie uczył się od Józefa zawodu. Na pewno nie umiał wszystkiego od razu. Jezus głosił Królestwo Boże, nauczał, ale był także gotowy słuchać i rozmawiać z innymi. Był w stanie zrozumieć sytuację, w której znajduje się drugi człowiek. Możemy to zauważyć w historii z kobietą, którą przyprowadzono do Jezusa, a którą przyłapano na cudzołóstwie. Chrystus nie kieruje się opinią innych na temat tej kobiety, widzi w niej człowieka, potrafi wczuć się w to, w jaki sposób ona się czuje. Wydaje się, że chce wejść „w jej buty”. Rozmawia z nią.

Pomimo tego że jest Bogiem i zna jej serce, to prowadzi z nią dialog. Chce się dowiedzieć, jak ona widzi całą tę sytuację.

Bądź z Jezusem!

Papież Franciszek mówił do katechetów zgromadzonych na Międzynarodowym Kongresie Katechetycznym: Bycie katechetą oznacza dawanie świadectwa wiary. Bycie konsekwentnym w swoim życiu, a to nie jest łatwe. Pomagamy, prowadzimy na spotkanie z Jezusem słowami i życiem, świadectwem. Podoba mi się to, co św. Franciszek z Asyżu mówił swym braciom: nieustannie głoście Ewangelię, a gdyby to było konieczne, to także słowami.

Najpierw potrzebne jest świadectwo, aby ludzie w naszym życiu widzieli Ewangelię, mogli odczytać Ewangelię. A „bycie” katechetą wymaga miłości, coraz większego umiłowania Chrystusa, umiłowania Jego świętego ludu. Tej miłości nie kupuje się w sklepach, nawet w Rzymie. Miłość ta pochodzi od Chrystusa, jest darem Chrystusa. A jeśli pochodzi od Chrystusa, to musimy zaczynać na nowo od Chrystusa, od tej miłości, którą On nam daje6.
Ojciec święty Franciszek podaje trzy ważne elementy, które prowadzą katechetę do tego, że ten staje się świadkiem wiary.

Pierwszą sprawą, o której mówi Franciszek, jest dbanie o czas, kiedy przebywam z Jezusem. Czasami przychodzimy do Pana i opowiadamy Mu o swoim życiu – i dobrze! Innym razem modlimy się modlitwą różańcową, czy Koronką do miłosierdzia Bożego – i dobrze! Ale czy pozwalasz, by na modlitwie, jak idziesz na adorację Najświętszego Sakramentu, Pan na ciebie patrzył? Tak po prostu jesteś z Nim? „Pamiętam, że w diecezji, w której byłem przedtem, na zakończenie kursu katechetycznego wychodzący mówili: «Mam tytuł katechety!». Zawsze musimy pamiętać, że nie chodzi o tytuł. Zakończyłeś tylko ni...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Katecheza"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Dostęp do filmów szkoleniowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy