Dołącz do czytelników
Brak wyników

Z praktyki katechety

15 lipca 2020

NR 4 (Lipiec 2020)

Katecheta na wakacjach

23

Wakacje to czas wypoczynku, kiedy nabieramy siły na kolejny rok szkolny, wyjeżdżamy z rodzinami w góry lub nad morze, chodzimy na pielgrzymki, jeździmy na rekolekcje. Próbujemy wykorzystać jak najlepiej czas, który został nam dany.

Kilka lat temu postanowiłam w wakacje wziąć udział w inicjatywie ewangelizacyjnej „Przystań z Jezusem”. Jest to ewangelizacja organizowana przez diecezję koszalińsko-kołobrzeską w Kołobrzegu, a konkretnie przez ks. Rafała Jarosiewicza i grupę ewangelizacyjną ze Szkoły Nowej Ewangelizacji. Równolegle odbywa się festiwal Sunrise.

„Przystań z Jezusem” zaczyna się od rekolekcji, warsztatów, które mają pomóc nam wyjść do ludzi z Dobrą Nowiną. Gdy uczestniczyłam w tej inicjatywie, rekolekcje przed ewangelizacją prowadziły dwie siostry zakonne z USA. Były rewelacyjne! Miały niesamowite doświadczenie ewangelizacyjne, jeśli chodzi o głoszenie Dobrej Nowiny w każdym miejscu, w którym się tylko znalazły. W międzyczasie były organizowane różne warsztaty: kerygmatyczne, na których uczyliśmy się głosić kerygmat; taneczne, na których ludzie uczyli się uwielbiać Boga tańcem i wiele, wiele innych, które miały na celu wykorzystanie talentów, które posiadamy, do ewangelizacji na różne sposoby. Niektóre osoby mają wrażenie, że ludzie jadą tam po to, by nawracać innych. Szczerze mówiąc, nie słyszałam, żeby ktokolwiek miał taki cel.

„Zadaniem” ewangelizatorów jest podzielenie się swoim świadectwem – tym, w jaki sposób doświadczyli Boga, modlitwa za spotkane osoby oraz o bezpieczeństwo podczas festiwalu Sunrise.

W trakcie trwania „Przystani z Jezusem” byłam świadkiem tego, w jaki sposób Pan Bóg działa. Zawsze, gdy wychodziliśmy na ewangelizację, szliśmy po dwie osoby. Trochę chodziłam z siostrą zakonną, a trochę z kolegą. Pewnego razu wyszliśmy większą grupą w nocy. Tym razem poszłam m.in. z siostrą zakonną, która, jak się potem okazało, pracowała na co dzień z więźniami. Po drodze spotkaliśmy Maćka (imię zmienione), był trochę pod wpływem alkoholu, zaczęłyśmy z nim rozmawiać i dzielić się swoim świadectwem. Na koniec zapytałyśmy, czy możemy się za niego pomodlić. Zgodził się. Podczas modlitwy wstawienniczej Bóg przekazał mi dla niego takie słowa: „Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie” (Iz 49, 15). Powiedziałam je Maćkowi po modlitwie, a on zaczął płakać. Okazało się, że kiedyś był w domu dziecka, bo matka go porzuciła, gdy był mały. Zaczęliśmy rozmawiać. Był poruszony. Wierzę, że Pan Bóg odnalazł go na tym festiwalu.

Innym razem szliśmy brzegiem morza, a na koszulkach na plecach mieliśmy napis: „Chcę Ci powiedzieć, co zrobił mi Jezus”, nagle zawołali nas ratownicy i zapytali, czy od zawsze wierzymy w Boga, w jaki sposób to się stało. Byliśmy chyba w 3–4 osoby. Kolega zaczął się dzielić swoim świadectwem, w jaki sposób spotkał Boga. Następnie na tej plaży zaczęliśmy się wspólnie modlić o doświadczenie Bożej obecności. Nagle zaczęła płakać dziewczyna, która w naszej rozmowie ani razu nie zabrała głosu. Zdziwiliśmy się, ale stwierdziliśmy, że Pan Bóg chce coś dla niej zrobić. Zrobiliśmy sobie zdjęcie i poszliśmy dalej. Innym razem dwóch chłopaków, widząc nasze koszulki, zawołało: „Powiedz mi, co Jezus Ci zrobił?” i zaczęła się rozmowa. Chłopacy mieli pragnienie wysłuchania, w jaki sposób doświadczyliśmy Boga.
Na tej ewangelizacji było wielu katechetów, którzy na zakończenie dzielili się tym, że było to dla nich niesamowite doświadczenie, podczas którego mogli być świadkami tego, jak ludzie spotykają żywego Boga.
W zeszłym roku uczestnicy „Przystani z Jezusem” przyjęli inną strategię. Stali z łopatami i pierwsi nie zaczynali rozmowy. „Z niczym się nie narzucamy. Po prostu stoimy. Do nikogo nie podchodzimy. Czekamy, aż ktoś podejdzie do nas. Nie jesteśmy w żaden sposób nachalni – tłumaczył ks. Rafał Jarosiewicz. – Nie chcemy też nikogo oceniać ani mówić, jak ma żyć. Dzielimy się tylko naszym doświadczeniem Boga – dodaje1”.

O swoim doświadczeniu ewangelizacyjnym na łamach „Gościa niedzielnego” opowiada Kuba: „Jestem mile zaskoczony tym, jak ludzie są wobec nas otwarci. Miałem rozmowę z Adrianem, który zgubił się w tłumie i nie mógł skontaktować się ze swoimi kolegami. Wierzę, że to był jakiś Boży plan wobec niego. Zgubił się, ale jednocześnie odnalazł. Trafił na nas i opowiedział historię swojego życia, m.in. jak był maltretowany przez własnego ojca. Rozmawialiśmy długo. Na koniec modliliśmy się. Adrian zawierzył swoje życie Jezusowi2”.

Na miejscu znajdował się też „mo­­­bilny konfesjonał”, w którym spowiadał ks. Rafał Jarosiewicz. Jak relacjonował ksiądz, konfesjonał rzadko był pusty, tak wiele osób skorzystało z sakramentu pokuty i pojednania. Czasami po latach.

Kolejną inicjatywą, która wiele mi dała, jeśli chodzi o dzielenie się swoim doświadczeniem Boga z różnymi osobami, był „Przystanek Jezus”, który był w Kostrzynie nad Odrą. Równolegle odbywał się tam Woodstock, teraz o zmienionej nazwie Pol’and’Rock Festival. Podzielę się historiami, które przeżyłam właśnie tam.

POLECAMY

„Nikt was nie oskarży”

Niedziela, 26 lipca 2015 r. – wcześnie rano. Wsiadam w SKM-kę i jadę do Lęborka. Stamtąd samochodem wyruszamy w czwórkę do Kostrzyna. Przynajmniej tydzień przed wyjazdem na „Przystanek Jezus” miałam różne myśli – „A może lepiej zostaniesz w domu?”, „Po co się będziesz męczyć?”, „Po co Ty tam w ogóle jedziesz?”, „Przecież Ty się kompletnie nie nadajesz”, „Patrz na swoje słabości, na swój strach”. Takie myśli miałam w sercu i przyznam szczerze, że byłam bliska tego, żeby nie jechać na „Przystanek Jezus”/„Przystanek Woodstock”.

Dzięki Bogu – do wyjazdu doszło. W pierwszych dniach było mi jakoś trudno. Kluczowe były dla mnie Słowa z fragmentu przeznaczonego na rozważnie z Listu do Rzymian 8,28–30 – „Zostali oni wezwani według wcześniejszego zamysłu”. Bóg uświadomił mi, że On mnie tutaj wezwał. On to zaplanował. On chciał, żebym TU przyjechała. Nie jestem tu bez powodu. Ważne były dla mnie Słowa, które powiedział do każdego z nas przed wyjściem na pole woodstockowe abp Grzegorz Ryś, a które bardzo mnie poruszyły:
„Wiecie, że Bóg ma dla Was misję? Jak ktokolwiek będzie chciał was oskarżyć, jak szatan was będzie chciał oskarżyć, o którykolwiek z waszych grzechów. Jak ktokolwiek, kto was zna i może jest zdumiony, że wybraliście się w takie miejsce, i z takim pomysłem na najbliższy tydzień i miałby ochotę mówić, że się kompletnie do tego nie nadajecie. Jak ktokolwiek chciałby was oskarżać, to Pan Jezus mówi: «Zamknij się! Bo ja sobie tego człowieka wybrałem za naczynie». Nikt was nie oskarży”.

Słowa te były dla mnie mocne. Bo czułam się oskarżana, i przed wyjazdem, i w trakcie jego trwania – tak jak mówił abp Ryś. Dotarło do mnie, że nikt nie ma prawa mnie oskarżać. Jezus na to nie pozwala. On się na to nie zgadza i Sam patrzy na nas z miłością i nas wybiera. Takich, jacy jesteśmy. Słabych i grzesznych. Jezus nas nie oskarża, ale właśnie takich nas posyła. Pan jest naszą Mocą. „Moc doskonali się w słabości” (2 Kor 12, 9b).

„Co ja tu w ogóle robię?”, czyli pierwsze spotkania

Przejazd z bazy na pole „Przystanku Jezus”, poświęcenie Krzyża, kolacja i ruszyliśmy z kolegą na pole woodstockowe. No tak jakby, bo oboje planowaliśmy wracać do naszej bazy przy kościele. Dopadło nas zniechęcenie i myśli: „Co my tu w ogóle robimy?”. Pan Bóg miał jednak inny plan co do nas na ten wieczór. Zmierzając w stronę autobusu, spotkaliśmy chłopaka (potem okazało się, że ma na imię Albert), który zaskoczył nas w trakcie drogi, częstując ogórkami kiszonymi, które zostały zrobione według przepisu jego taty. Poczęstowaliśmy się i w taki sposób zaczęła się nasza pierwsza rozmowa. Zrozumieliśmy, że Bóg chce, żebyśmy byli tam tego wieczora.

Dość długo rozmawialiśmy z Albertem, Maćkiem i Andrzejem – o wierze w Boga i Kościele. Z Andrzejem podzieliłam się swoim świadectwem – tym, w jaki sposób spotkałam Jezusa i w jaki sposób On przemienił moje życie. Andrzej słuchał uważnie, otworzył się przede mną i dzielił się swoją historią. Mówił, że trudno mu wierzyć w Boga, że wszystko przyjmuje bardziej w sposób naukowy. Był studentem chemii. Opowiadał mi trochę o niej. Szczerze mówiąc, nic nie rozumiałam. Andrzej skończył rozmowę – koledzy go zawołali. Na koniec zapytałam, czy mogę go pobłogosławić. Chętnie się zgodził. W t...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Katecheza"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Dostęp do filmów szkoleniowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy