Dołącz do czytelników
Brak wyników

Z praktyki katechety

23 września 2022

NR 17 (Wrzesień 2022)

Jak to jest być misjonarzem we własnym otoczeniu

0 4

Ewangelizacyjna radość

Jako nauczyciele religii w szkole mamy styczność nie tylko z ucz­niami. Spotykamy się z innymi nau­czycielami, pracownikami niepedagogicznymi czy rodzicami naszych uczniów. Pytanie brzmi: jak głosić Ewangelię skutecznie właśnie wśród osób wyżej wymienionych i jak robić to, nie będąc natarczywym?

POLECAMY

Powiem szczerze, że osobiście jestem przeciwniczką nachalnego nawracania, bo uważam, że nie da się „nawracać ludzi na siłę”. Poza tym, czy to jest moje zadanie? Pan Jezus mówi: Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię! (Mk 1,15). To my – z pomocą Bożej łaski – mamy się nawracać. Naszym zadaniem nie jest nawracanie innych, wytykanie innym grzechów itd. Osobiście też w ogóle nie mam takiej natury i stylu. Jeśli człowiek doświadczy Bożej miłości, to wierzę, że Duch Święty przekona danego człowieka o grzechu. Spokojnie.

 

Radość Ewangelii napełnia serce oraz całe życie tych, którzy spotykają się z Jezusem. Ci, którzy pozwalają, żeby ich zbawił, zostają wyzwoleni od grzechu, od smutku, od wewnętrznej pustki, od izolacji. Z Jezusem Chrystusem rodzi się zawsze i odradza radość. 

 

W Adhortacji Apostolskiej Evangelii Gaudium O głoszeniu Ewangelii w dzisiejszym świecie Papież Franciszek zwraca uwagę na radość, która jest pierwszą rzeczą w kontekście ewangelizacji. Papież pisze o chrześcijanach, którzy jakoby cały czas trwają w czasie Wielkiego Postu, jakby Zmartwychwstanie Jezusa w ogóle nie miało miejsca. Trwają w smutku z ponurą twarzą, jakoby nie wierzyli, że Chrystus pokonał śmierć, żyje i chce nam dać życie!

W swojej codzienności widzę, że jest to ważne. Wiele osób ze szkoły, które widzą mnie praktycznie codziennie, zwraca mi na to uwagę. Dostrzega to i pyta. Miałam taką sytuację, że koleżanka, wchodząc do szkoły, zapytała mnie: Jak Ty to robisz, że jesteś zawsze taka radosna? 

Wtedy mam możliwość dania świadectwa o Tym, Który jest powodem mojej radości. Czasami ludzie też myślą, że skoro jestem młoda, to nie mam zmartwień, a przecież każdy ma zmartwienia na miarę swojego wieku. Spotkałam się też ze stwierdzeniem, że jestem sporo starsza, niż wskazuje moja metryka. Może i tak być, ponieważ różne, niełatwe doświadczenia życiowe jakoś mnie ukształtowały. Mimo wszystko to nie znaczy, że mamy się skupiać zbytnio na tych trudach, które każdego z nas spotykają. 

Święty Piotr poproszony przez Jezusa, żeby przyszedł do Niego po wodzie, szedł po niej, dopóki, dopóty był skupiony na Nim. Kiedy zauważył, że zmienia się pogoda i za bardzo skupił na tym swoją uwagę – zaczął tonąć. My również czasami popełniamy ten błąd. Oczywiście nie chodzi o to, żeby bagatelizować problem czy nie rozwiązywać go, ale czasami możemy tak mocno skupić swoje serce na tym, co trudne, że zapominamy o Bogu, który jest większy niż trudności, które przechodzimy, a które razem z Nim jesteśmy w stanie przeżyć i przezwyciężyć.

Radość i pokój serca wynikają z tego, że nasz wzrok jest utkwiony w Jezusie. Nie znaczy to, że nie mamy trudnych momentów, kiedy płaczemy, złościmy się, wielu rzeczy nie rozumiemy. Jak najbardziej mamy do tego prawo (o ile nie robimy krzywdy innym). Najważniejsze jest to, żeby zmartwienia nie przysłaniały nam Tego, który jest źródłem radości i pokoju.

Jest to coś, co sprawia, że ludzie zadają pytanie: „Dlaczego?”, są ciekawi odpowiedzi, a to wszystko może być początkiem rozmowy o wierze czy idealną przestrzenią, żeby dać świadectwo.

Papież Franciszek pisze, że radość jest łaską, o którą powinniśmy prosić! Wynika też ona z wdzięcznej pamięci, którą mamy w stosunku do Boga, który nas spotkał. Dlatego też myślę, że warto pielęgnować wdzięczność. Lubię powtarzać, że wdzięczność otwiera nas na Bożą Obecność zgodnie ze słowami Psalmu: Wstępujcie w Jego bramy wśród dziękczynienia, wśród hymnów w Jego przedsionki (Ps 100,4). 

Lubię też rozmawiać na ten temat z uczniami i zaszczepiać to w nich w jakiś sposób poprzez podejmowanie refleksji, gdy jesteśmy razem o godz. 8:00 rano w poniedziałek na lekcji:

– Jaka jest pierwsza Twoja myśl, kiedy wstajesz rano? Czy zauważasz dobre rzeczy, które masz? Że wstałeś rano? Że możesz zjeść śniadanie? Czy myślisz: „O matko! Znowu do szkoły…”. To od nas zależy, w jakie myślenie dasz się „wkręcić”. 

Sama (szczerze mówiąc) o to walczę i badam swoje serce… Prośmy Pana o łaskę wdzięczności, żebyśmy mieli takie serca!

Rusz w drogę!
 

Kościół «wyruszający w drogę» stanowi wspólnotę misyjną uczniów, którzy przejmują inicjatywę, włączają się, towarzyszą, przynoszą owoc i świętują. «Primerear – to przejąć inicjatywę»: zechciejcie wybaczyć mi ten neologizm. Wspólnota ewangelizacyjna doświadcza, że to Pan podjął inicjatywę, że On sam nas umiłował (por. 1 J 4,10) i dlatego wie, jak kroczyć naprzód i dotrzeć na rozstaje dróg, by zaprosić wykluczonych. Żywi nieprzebrane pragnienie ofiarowania miłosierdzia jako owoc doświadczenia nieskończonego miłosierdzia Ojca i jego dynamicznej, wszystko ogarniającej mocy. Odważmy się trochę bardziej przejąć inicjatywę! W wyniku tego Kościół potrafi «włączyć się». Jezus umył nogi swoim uczniom. Pan angażuje siebie i swoich uczniów, klękając przed innymi, aby ich obmyć.


Myślę, że ważne, żebyśmy w naszej codzienności zdecydowali się wyruszyć w drogę z drugim, porozmawiać, napić się kawy, wysłuchać, być. Jest to swego rodzaju cierpliwość, na którą trzeba się zgodzić. Czasami z rozmów o zupełnie innych rzeczach (bo na przykład pomogłeś/aś komuś w zupełnie w czymś innym albo w jakimś przedsięwzięciu w szkole) zaczynają się różne pytania i rozmowy w kontekście wiary. I nigdy nie wiemy, kiedy łaska zadziała.

Tak było z jedną osobą z mojej szkoły, u której „ewangelizacja” zaczęła się od pomocy w obsłudze pewnej platformy. Wiele godzin spędziłyśmy na takiej nauce i od słowa do słowa przeszłyśmy na… temat wiary.

Szczerze mówiąc, to nie przypominam sobie, żebym jakoś szczególnie wspominała o Bogu, raczej to ta osoba pytała o różne kwestie, potem też delikatnie podsuwałam różne książki. W zależności od tematu. Głównie były to książki Marcina Zielińskiego o przebaczeniu, modlitwie czy łasce. Były to bardzo pomocne lektury czy audiobooki, które też odpowiadały na wiele pytań.

Pewnego razu koleżanka opowiadała mi, że rozmawiała z tą osobą na temat mojej obecności w szkole, wiary w Boga itd. Wtedy powiedziała do mnie tak:

– Właśnie przed chwilą o Tobie rozmawiałyśmy, że Ty nas do niczego nie zmuszasz, nie nakłaniasz, ale delikatnie podsuwasz nam różne rzeczy i swoją obecnością inspirujesz nas do wiary. 

Innym razem inna koleżanka na dyżurze powiedziała mi:

– Jestem pełna podziwu dla Twojej wiary. – Po czym naprawdę się wzruszyła.

Te sytuacje są dla mnie dowodem na to, że Bóg działa przez słabych ludzi. Myślę, że jest to owoc modlitwy, modlitwy o to, żeby każdy, kto będzie miał ze mną styczność, doświadczył Bożej Obecności, żebym nie musiała używać słów, ale żeby moja obecność – ze względu na to, że Duch Święty mieszka we mnie, poruszała tych, których spotykam.
 

W każdym ochrzczonym, od pierwszego do ostatniego, działa uświęcająca moc Ducha, skłaniająca do ewangelizowania. Lud Boży jest święty dzięki temu namaszczeniu, czyniącym go nieomylnym «in credendo». Oznacza to, że gdy wierzy, nie błądzi, nawet jeśli nie znajduje słów do wyrażenia swojej wiary. Duch kieruje nim w prawdzie i prowadzi go do zbawienia. Jako wyraz swej tajemnicy miłości do ludzkości, Bóg obdarza całość wiernych instynktem wiary – sensus fidei – pomagającym im w rozeznawaniu, co rzeczywiście pochodzi od Boga. Obecność Ducha zapewnia chrześcijanom pewną tożsamość z rzeczywistością Bożą oraz mądrością pozwalającą im pojmować tę rzeczywistość intuicyjnie, chociaż nie dysponują odpowiednimi narzędziami, by ją wyrazić precyzyjnie.

 

Rekolekcje szkolne – ważna przestrzeń!

Myślę, że jako nauczyciele religii powinniśmy bliżej przyjrzeć się tematowi rekolekcji szkolnych. Uważam, że minęły już czasy „jednej gadającej głowy” – oczywiście z całym szacunkiem do duchownych rekolekcjonistów, ale potrzebujemy osób świeckich oczywiście współpracujących z kapłanami, których świadectwa i młodzież, i nauczyciele będą mogli posłuchać.

To było ważne doświadczenie rekolekcji w formie online. Prowadziła je ekipa ewangelizacyjna razem z księdzem. Były świadectwa, ale też sporo odniesień do sławnych osób, które nie wstydzą się wiary.

 

 

Jedna z nauczycielek ze szkoły była tak poruszona tymi rekolekcjami, że kilka miesięcy po nich poszła skorzystać ze spowiedzi. Powiedziała, że te rekolekcje były impulsem do tego, żeby o tym pomyśleć. Pan Bóg zasiał ziarno. Co ciekawe, powiedziała mi to świadectwo w momencie, kiedy zastanawiałam się, czy po pierwszych trudnościach i odmowach warto „zawalczyć” o to, żeby była ekipa ewangelizacyjna. To świadectwo było dla mnie umocnieniem, że warto i że trzeba się o to zatroszczyć, bo to jest ważne i przynosi dobre owoce.

Wykorzystaj swoje talenty i zainteresowania! 

O tym mało się mówi. Poza tym, że jest...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Katecheza"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Dostęp do filmów szkoleniowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy