Dołącz do czytelników
Brak wyników

Temat numeru

19 listopada 2021

NR 12 (Listopad 2021)

Uważność – warunek miłości

0 7

Uważność rozumiana jako zdolność skupienia uwagi na drugiej osobie to podstawowy sposób okazywania szacunku i miłości. Kochani i wspierani czują się ci, którzy widzą, że są dla nas ważni, bo uważanie skupiamy się na tym, co nam komunikują i co się w nich dzieje. Wzorem uważności jest Bóg, który tak skupia się na każdym człowieku i na jego niepowtarzalnej sytuacji, jakby każdy z nas był kimś jedynym, kto istnieje na tym świecie.

Brak uważności rani

Któregoś dnia odwiedziłem moich przyjaciół. To wielodzietna rodzina. Wokół dużego stołu zgromadziło się ponad dziesięć osób. Prowadziliśmy ożywioną rozmowę, w którą włączali się zarówno dorośli, jak i dzieci. W którymś momencie zauważyłem, że najmłodsza, sześcioletnia córka moich przyjaciół, która była zajęta malowaniem nowego rysunku, stawała się coraz bardziej smutna. Nagle zaczęła płakać. Zaniepokojony tata spytał ją o powód płaczu. Wtedy Helenka oznajmiła z bólem: „Jest mi smutno, bo przy stole siedzi dużo osób, ale nikt nie zwraca uwagi wyłącznie na mnie i na to, co rysuję”. Płacz tej dziewczynki był wołaniem o to, żeby ktoś ją dostrzegł, żeby całkowicie skupił na niej swoją uwagę i żeby dzięki temu poczuła się ona ważna w oczach choćby jednej osoby. Taka tęsknota za tym, żeby był obok ktoś, kto z miłością skupia na mnie swoją uwagę, wynika z natury człowieka. Pierwszym bowiem złem, o jakim mówi Biblia, jest samotność człowieka. To właśnie dlatego pierwszym dobrem jest to, że ktoś dostrzega mnie z miłością, że dla kogoś jestem na tyle ważny, że ta druga osoba w tym momencie skupia uwagę wyłącznie na mnie, że z pełnym zaangażowaniem obserwuje to, co czynię, co mówię, jak się zachowuję, czego pragnę. Czuję się dla drugiej osoby ważny na tyle, na ile ta druga osoba jest w odniesieniu do mnie uważna, czyli życzliwie na mnie skoncentrowana. Uważność na drugą osobę to warunek wychodzenia z osamotnienia.

POLECAMY

Uważność buduje więź

Jeden z psychologów amerykańskich opisał historię siedmioletniej dziewczynki, której rodzice zwrócili się do niego o pomoc. Na skutek błędu lekarskiego w czasie porodu dziewczynka miała uszkodzone biodro i wyraźnie utykała. Nie mogła biegać na zajęciach sportowych tak jak inne dzieci. Nie nadążała za rówieśnikami w czasie szybkiego marszu. Poruszała się nieco pokracznie. Gdy zaczęła chodzić do szkoły, to coraz bardziej świadomie dostrzegała swoją ułomność i coraz bardziej cierpiała z tego powodu. Popadała w kompleksy i głęboki smutek. Czasem wybuchała niekontrolowaną agresją. To właśnie dlatego rodzice postanowili posyłać córkę do poradni psychologicznej.

Na którymś z kolejnych spotkań z psychologiem dziewczynka obszernie opowiadała o swoich przeżyciach z ostatniego weekendu. Mówiła szczegółowo o tym, że w sobotę pojechała z mamą i tatą na wycieczkę w góry. Tata zaparkował samochód na leśnej polanie. Dziewczynka z rodzicami ruszyła wzdłuż strumyka pod górę. Była jesień. Dokoła leżało wiele liści opadających z drzew. Mała pacjentka opisywała szczegółowo liście duże i małe, żółte i brązowe. Niektóre były pomarańczowe. Inne czerwone. Jeszcze inne niemal czarne. W pewnej chwili weszła z rodzicami na mostek, żeby przejść na drugą stronę strumyka. Była tam poręcz pomalowana na brązowo i trochę już zmurszała. Przez chwilę dziewczynka obserwowała rwącą wodę, która w słońcu mieniła się różnymi kolora­­mi. Wyjaśniała psychologowi, że na dnie strumyka, w przezroczyście czystej wodzie, widziała dużo kamieni. Niektóre były wielkie. Inne całkiem małe. Różniły się między sobą kształtem i kolorami. Większość była szara albo niebieskawa. Zdarzały się też kamyki niemal śnieżnobiałe. Dziewczynka powiedziała następnie, że gdy przeszła z rodzicami na drugą stronę strumyka, to zaraz za zakrętem przebiegł im drogę zając. Dodała, że bardzo się ucieszyła z tego, że zobaczyła to zwierzątko. Następnie zaczęła opisywać drogę za zakrętem. Wtedy psycholog odruchowo zapytał: „Chwileczkę, a jakiego odcienia był ten zając?”.

Gdy czytałem książkę z opisem tej rozmowy terapeutycznej, to nie miałem już wątpliwości, dlaczego ów psycholog skutecznie pomagał wielu ludziom – dorosłym, młodzieży i dzieciom. Był w stanie to czynić z tego właśnie powodu, że potrafił się całkowicie skupić na tym, co w danym momencie komunikował mu drugi człowiek. W opisywanym przypadku ów psycholog był całkowicie skupiony na opowieści swojej małej pacjentki. Przypuszczam, że gdyby do kogoś z nas przyszła taka dziewczynka i zaczęła opowiadać ze szczegółami o swojej wycieczce, to większość z nas nie skupiałaby się wystarczająco uważnie na tych „drobiazgach”. Tymczasem te „drobiazgi” są dla naszych rozmówców bardzo ważne! Inaczej by o nich nie wspominali. Drugi człowiek zawierzy nam zwykle to, co dla niego najważniejsze dopiero wtedy, gdy przekona się, że wsłuchujemy się z uwagą w to, co tu i teraz nam komunikuje, choćby z naszej perspektywy wydawało się to mało ważne czy wręcz ba­­nalne. Całkowite skupienie się na tym, co nam ktoś o sobie komunikuje, to dla tej drugiej osoby niezawodne potwierdzenie tego, że jest ona dla nas ważna i że odnosimy się do niej z miłością. Głęboką więź z drugim człowiekiem są w stanie zbudować jedynie ci, dla których tu i teraz ta druga osoba staje się całym światem. Nic innego w tym momencie nie powinno zaprzątać naszej uwagi. Nic nie powinno nas rozpraszać. Kto jest zdolny do tak uważnego skupienia się na drugim człowieku, ten staje się dla tego człowieka prawdziwym błogosławieństwem.

Uważność pomaga rozumieć bliźnich

Wielokrotnie przekonałem się o tym, że uważne skupienie się na drugiej osobie jest dla niej potwierdzeniem tego, że stała się dla nas kimś cennym i że naprawdę zależy nam na jej losie. Któregoś dnia zadzwoniła do mnie nieznana mi studentka. Wyjaśniła, że z kilku powodów przeżywa bardzo trudny dla siebie okres i poprosiła o rozmowę. Gdy kilka dni później przyszła na tę rozmowę, była wyraźnie podenerwowana i niespokojna. Unikała kontaktu wzrokowego ze mną. Gdy usiadła na wprost mnie, zdobyła się na odwagę, żeby na chwilę spojrzeć mi w oczy. Po chwili lekko się uśmiechnęła, mimo że w całej jej postawie nadal widać było wyraźny niepokój i niepewność. Zapytałem wtedy moją rozmówczynię: „Co oznacza dla ciebie taki uśmiech?”. Studentka ponownie spojrzała mi w oczy z wyrazem zaskoczenia na twarzy. Odpowiedziała: „Jeszcze nigdy nikt nie zapytał mnie o to, co dla mnie oznacza, gdy tak się uśmiecham”. Wyjaśniłem, że wiem, co dla mnie oznacza mój uśmiech. Nie wiem natomiast, co dla innych osób oznacza ich uśmiech, zwłaszcza w obliczu trudnych sytuacji życiowych. Po chwili wahania dziewczyna odpowiedziała: „Gdy uśmiecham się tak, jak w tej chwili, to znaczy, że chce mi się płakać, a jednocześnie wolałabym zapanować nad płaczem, żeby opowiedzieć o moich trudnościach, zanim rozpłaczę się na dobre”. W tej konkretnej sytuacji domyślałem się, że właśnie taki sens ma ów rodzaj uśmiechu na twarzy mojej rozmówczyni. Wolałem się jednak upewnić, a z drugiej strony chciałem dać znak studentce, że jestem całkowicie skupiony na tym, co się w niej dzieje i co mi komunikuje swoją postawą. Dzięki temu mogła się ona upewnić, że jestem tu i teraz wyłącznie dla niej, z całą uwagą i z całym skupieniem.

Uważność poszerza wiedzę

Kilka lat temu w pewien styczniowy poranek miałem spotkanie z młodzieżą w jednej z parafii diecezji wrocławskiej. Wraz z organizatorami przybyłem na miejsce spotkania kilkanaście minut wcześniej. Za oknami było mroźno i wietrznie. W zatłoczonym korytarzu przed wejściem do sali gimnastycznej zauważyłem dziewczynę stojącą samotnie, z boku. Widać było, że jest zziębnięta. Swoje dłonie wciągnęła głęboko w rękawy kurtki. Podszedłem do niej, żeby ją pozdrowić i spytałem, czy ma rękawiczki. Była zaskoczona moim pytaniem. Po chwili wahania odpowiedziała, że ma rękawiczki, ale ich nie wzięła z domu. Nie uległem pokusie, żeby czegoś się domyślać, na przykład, że mam przed sobą lekkomyślną osobę, która w mroźny dzień wychodzi z domu bez rękawiczek. Starałem się zrozumieć zaistniałą sytuację z perspektywy tej dziewczyny. Powiedziałem, że jest mi przykro, gdyż widzę, że jest zmarznięta. Spytałem, czy chce mi powiedzieć, dlaczego nie zabrała z domu rękawiczek. Uczennica znowu przez chwilę popatrzyła na mnie w milczeniu, a następnie nieśmiało wyznała: „Ja się boję rękawiczek”. Również tym razem nie uległem pokusie domyślania się, jak interpretować jej lęk, lecz spytałem, czy chce mi powiedzieć, z jakiego powodu boi się rękawiczek? Już bez oporów zaczęła mówić o najbardziej bolesnej tajemnicy jej życia: o chorobie alkoholowej taty. Moja rozmówczyni wyjaśniła, że przed dwoma laty w zimowy wieczór tata wrócił do domu pijany i zaatakował mamę nożem trzymanym w rękawiczce. Dziewczyna wyjawiła mi, że odtąd nie używa już rękawiczek. Spytałem, czy boi się również noża. Powiedziała, że od tamtego czasu nigdy nie miała noża w ręku. Jeśli nie ma w domu mamy ani starszej siostry, to rozrywa chleb ręką albo kupuje sobie bułki. Tatę nigdy nie prosi o to, żeby wziął do ręki nóż i pokroił dla niej chleb. Po spotkaniu z młodzieżą dziewczyna ta poprosiła mnie o osobistą rozmowę. Nie byłoby to możliwe bez wcześniejszego zauważenia z mojej strony takiego „drobiazgu”, jakim były jej zmarznięte dłonie wciągnięte w rękawy kurtki. Uważne skupienie się na tym, co na różne sposoby komunikuje nam drugi człowiek, jest nie tylko błogosławieństwem dla tego człowieka. Jest także ważne dla nas, gdyż poszerza naszą wiedzę o bliźnich, z którymi wchodzimy w kontakt, a przez to umożliwia nam okazywanie miłości i wsparcia w sposób dostosowany do ich niepowtarzalnej miłości. 

Uważność wobec samego siebie

Potrzebujemy uważności nie tylko w kontakcie z drugim człowiekiem, lecz także w kontakcie z samym sobą. Nie chodzi tu o egoistyczne czy egocentryczne skupianie się na sobie, lecz o zdolność do bycia w kontakcie z samym sobą po to, żeby samego siebie coraz lepiej rozumieć i coraz dojrzalej kochać. Kto uważnie się skupia na tym, jakie sygnały płyną do niego z jego ciała, z jego emocji i przeżyć, z jego sposobów myślenia, z jego sumienia, z jego pragnień i aspiracji, a także z jego niepokojów i lęków, ten ma szansę rozumieć swoje silne i słabsze strony. W konsekwencji ktoś taki jest w stanie mądrze wyznaczać sobie cele pracy nad własny...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Katecheza"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Dostęp do filmów szkoleniowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy