Dołącz do czytelników
Brak wyników

Rozwój osobisty katechety

8 czerwca 2022

NR 15 (Maj 2022)

Sprawdzone sposoby na TRUDNE ZACHOWANIA uczniów - Co za nimi stoi i jak na nie reagować?

0 51

Wszyscy często zadajemy sobie tego typu pytania. Zła wiadomość jest taka, że nie ma jednej, prostej, szybkiej i zawsze skutecznej metody postępowania w sytuacji pojawienia się tzw. trudnych zachowań. Wiadomość dobra: owszem, można sobie z tym wszystkim poradzić, ale wymaga to czasu, wysiłku, empatii i zrozumienia ze strony dorosłego, a także zaangażowania rodziców ucznia do współpracy.

Przeszkadza w trakcie lekcji – rozmawia, komentuje, chodzi po klasie. Zaczepia innych, kopie, bije, pluje. Chowa się pod ławką. Naśladuje nieakceptowane zachowania innych. Nie radzi sobie z porażką. Stale chce być w centrum zainteresowania. Obraża się, kiedy ktoś zwróci mu uwagę, równocześnie wytyka innym ich błędy. Rozprasza się, pracuje powoli, poddaje się pod wpływem trudności. Ignoruje polecenia nauczyciela, niewłaściwie się do niego odnosi. Nie potrafi nawiązywać relacji z rówieśnikami, odmawia wspólnego siedzenia w ławce. Nie chce rozmawiać o swoim zachowaniu z nauczycielem, zaczyna wtedy płakać. Nie zgłasza się do odpowiedzi, woli pisać, niż odpowiadać ustnie.

POLECAMY

Takie oto m.in. przykłady zostały mi przedstawione przez nauczycieli pewnej szkoły podstawowej, dla których prowadziłam szkolenie. Łączą je pytania: „Co wtedy robić? Co zrobić, żeby przestał?”. Pytania zupełnie naturalne, codziennie stykam się z nimi w gabinecie i często sama je sobie zadaję. Jednak tym, co mnie zaskoczyło, był czas trwania owego szkolenia, a mianowicie 2 godziny. Rzetelne i skuteczne zajęcie się takimi tematami w ciągu dwóch godzin porównałabym do opanowania nauki chodzenia w 15 minut po narodzinach, do opanowania obcego języka w ciągu 5 godzin czy do zdobycia pierwszej, świetnie płatnej pracy podczas pierwszej rozmowy kwalifikacyjnej zaraz po studiach. No nie da się, w każdym razie – nie tak szybko. Starałam się to wytłumaczyć odbiorcom wspomnianego szkolenia, jeszcze zanim się rozpoczęło, jednak mam wrażenie, że i tak nie czuli się usatysfakcjonowani. Każdy z nas chciałby wiedzieć „od a do z”, co zrobić, kiedy uczeń… (wstaw powyższe przykłady), i nic w tym złego. Zła wiadomość jest taka, że nie ma jednej, prostej, szybkiej i zawsze skutecznej metody postępowania w sytuacji pojawienia się wymienionych wyżej zachowań. Wiadomość dobra: owszem, można sobie z tym wszystkim (po)radzić, ale wymaga to czasu, wysiłku, empatii i zrozumienia ze strony dorosłego, a także zaangażowania rodziców ucznia we współpracę.

Punkt wyjścia: diagnoza

Aby poradzić sobie z trudnymi zachowaniami dziecka, należy przede wszystkim odkryć ich źródło. To jasne, że do trzech różnych uczniów, którzy w trakcie lekcji wchodzą pod ławkę, skierujemy podobny komunikat:

„Jasiu/Maćku/Zosiu, usiądź na krześle!”. Ale jak sprawić, żeby sytuacja się nie powtórzyła? Czy Jaś ma ADHD, jest nadruchliwy? Czy ma zaburzenia opozycyjno-buntownicze będące konsekwencją trudnej sytuacji w domu, niewłaściwej opieki, przemocy ze strony rodziców i/lub ADHD? Czy Zosia jest w normie intelektualnej? Może ma zaburzenia lękowe? A może nauczyciel często podnosi głos, Maciek go nie lubi i to jest jego forma sprzeciwu? A może uczeń nie ma kolegów, nie wierzy w siebie, a zatem popisuje się, aby zdobyć ich uwagę? Klasowy „regulamin” i wyciąganie ustalonych konsekwencji w przypadku niestosowania się do niego jest ważny, ale to nie wszystko, ponieważ – jak zaznaczyłam wyżej – różne przyczyny mogą wywołać ten sam skutek. Chcesz pomóc uczniowi? Postaraj się go zrozumieć. Jeszcze do niedawna pewną oczywistością wydawało mi się stwierdzenie: „Podpowiedz rodzicowi, żeby zdiagnozował dziecko w poradni psychologiczno-pedagogicznej”. Zmieniłam zdanie, kiedy do mojego gabinetu trafiła dziewczynka, u której w wieku… 13 lat wykryto upośledzenie lekkie. Wcześniej nauczyciele sądzili, że jest po prostu nieśmiała, „powolna” i niezbyt dobrze się uczy, a zatem nikt nie wpadł na to, aby zasugerować rodzicowi badanie w poradni. Dlaczego sam rodzic tego nie zrobił? Bo nie każdy rodzic ma taką wiedzę, natomiast my – owszem, mamy obowiązek udzielać takich wskazówek. Ale poradnia psychologiczno-pedagogiczna to nie wszystko. Neurolog, psychiatra dziecięcy, laryngolog, okulista, terapeuta SI, lekarz rodzinny – warto mieć w pamięci te hasła. Nieodzownym elementem „szkolnej diagnozy” jest oczywiście także rozmowa z opiekunami, ale temu zagadnieniu poświęcę osobny akapit.

Zmiana nastawienia i budowanie relacji

Mogę się założyć, że dość często za cel przewodni stawiamy sobie eliminowanie zachowań trudnych. To błąd. Wygasisz jedno, pojawi się następne. A gdyby tak za cel nadrzędny uznać zbudowanie dobrej relacji z dzieckiem? Wygaszanie zachowań nieakceptowanych stanie się wówczas jedynie krokiem pośrednim. Wyobrażam sobie jednak, że trudno jest budować dobrą relację z uczniem, myśląc o nim jako o „niegrzecznym”, „złośliwym”, „niewychowanym”, „bezczelnym” lub „robiącym to celowo”. Spróbuj zmienić te przekonania na np.: „Ma trudną sytuację w domu, to nie jego wina – ma autyzm, ADHD, nie robi tego specjalnie, jest nadwrażliwy sensorycznie i dlatego tak szybko się złości/rozprasza, jego rodzice właśnie się rozstali”. Podkreślam, że to nie oznacza niewyciągania (ustalonych) konsekwencji w przypadku plucia w trakcie lekcji, rzucania przedmiotami czy bicia itd. „tylko” dlatego, że uczeń ma np. ADHD. Jednak owym konsekwencjom powinna towarzyszyć spokojna rozmowa chwilę później, próba zrozumienia dziecka, a taką rozmowę będzie łatwiej przeprowadzić, znając podłoże trudnych zachowań.

Masz pełne prawo być zły na ucznia, jednak staraj się oceniać jego zachowanie, a nie jego samego. Staraj się odróżniać zachowania nieintencjonalne (wynikające z zaburzenia, np. nadruchliwość) od intencjonalnych. Zasada jest w gruncie rzeczy dość prosta – uczeń będzie się starał dla kogoś, kto go lubi, a zatem zwłaszcza trudnego ucznia warto polubić, a przynajmniej próbować go zrozumieć.

Skuteczne chwalenie

To nieodzowny wręcz element budowania relacji. Zauważaj i doceniaj najmniejsze postępy, zmiany na plus, ale rób to mądrze. Nagrody mają większą moc niż kary. Uczeń po raz pierwszy zgłosił się do odpowiedzi, zamiast przekrzykiwać innych, podzielił się śniadaniem1, krzyknął na kolegę: „Nie znoszę cię!”, zamiast go uderzyć2, wpadł na ciekawy pomysł, podpowiedział komuś, jak może rozwiązać problem, zapytał, czy może wyjść do toalety, choć wcześniej robił to bez pytania, przez 10 minut w skupieniu rozwiązuje zadanie – to wszystko wymaga natychmiastowej rekcji, ale odpowiednio wyrażonej. Zapomnij o: „Jak chcesz, to potrafisz”, „Zdolny, ale leniwy”, „W końcu ci się udało”, „No ładnie się zachowałeś, ale…”, „No widzisz, już dawno zrobiłbyś to poprawnie, gdybyś tylko zechciał się skupić”. Zastanów się, czy sam chciałbyś usłyszeć podobne „pochwały” od szefa i jak byś się wtedy poczuł? Zamiast tego powiedz: „Brawo, to wymagało wysiłku, musisz być z siebie dumny”, „Ooo, widzę, że od 15 minut pracujesz w skupieniu, super” (możesz jednocześnie delikatnie dotknąć ramienia dziecka), „Widzę, że jesteś na niego zły, ale to dobrze, że mu to mówisz, zamiast go bić. Kiedy obaj się uspokoicie, porozmawiamy o tym”, „To super, że zgłaszasz się do odpowiedzi”. „Widzę, że się starasz”. Nie czekaj na „tygodniowe” zmiany w zachowaniu, chwal od razu. Być może będziesz pierwszą osobą w życiu ucznia, która spojrzy na niego pozytywnie, zamiast wytykać błędy.

Wspólna odpowiedzialność

Zdarza się, że szkoła i rodzice „walczą ze sobą”, prawda? „Proszę z nim/nią porozmawiać, państwo z nim nie pracują” vs. „Ja z nim/nią rozmawiałem, ale nie mam wpływu na to, co dzieje się w szkole, to już jest wasze zadanie”. I tak w kółko, ale ta wymiana argumentów do niczego sensownego nie prowadzi. Owszem, uczeń trafia do szkoły „wyjściowo” ukształtowany przez rodzinę. Jednak pracownicy szkoły nadal mają ogromny wpływ na jego funkcjonowanie – mogą wzmacniać objawy już istniejące lub wręcz wyzwalać kolejne, ale mogą także je niwelować.

Spotykam się czasem ze stwierdzeniami: „On nas/ich nie bił, to by­­ła tylko przemoc psychiczna”. Warto pamiętać, że pojęcie przemocy, krzywdzenia i niewłaściwego traktowania jest szerokie. To nie jest tylko bicie. Notoryczne nazywanie dziecka „głąbem”, „debilem”, „nieukiem”, częste komentarze w stylu: „Z ciebie to nic nie będzie”, „Czemu tylko czwórka?”, koncentrowanie się na błędach przy ignorowaniu sukcesów, permanentny brak czasu dla dziecka, bagatelizowanie/wyśmiewanie jego problemów, niepozwalanie dziecku na spontaniczne okazywanie emocji, zwłaszcza złości – to również są przejawy krzywdzenia, które, jeśli przeważają w relacjach rodzinnych, mogą skutkować zachowaniami trudnymi w szkole. Przemocą wobec dziecka jest także narażanie go na widok awantur między rodzicami, nawet jeśli ono samo nie jest bite. To samo dotyczy alkoholizmu (np. częsty widok pijanego opiekuna) nawet wtedy, kiedy rodzic nie jest agresywny. Dla przykładu, jeden z moich pacjentów przez pierwsze lata życia wychowywany był przez niepełnosprawnego intelektualnie ojca cierpiącego na schizofrenię oraz przez niepełnosprawną intelektualnie mamę. Chłopiec nie był bity ani obrażany, jednak samo obserwowanie zachowań dziwacznych i nieprzewidywalnych zaowocowało zachowaniami trudnymi w szkole. Warto o tym wszystkim pamiętać i tłumaczyć to rodzicom, którzy zgłaszają się do nauczyciela/psychologa szkolnego/pedagoga po wsparcie. Jednocześnie mam świadomość, że podałam przykłady „skrajne”. Trudności z regulowaniem emocji mogą być efektem krzywdzenia, ale nie muszą. Znam wielu fantastycznych rodziców, którzy kochają swoje dzieci, dbają o nie, a mimo to przychodzą do mnie z pytaniem: „Nie radzimy sobie, co robić?”, i ja ich za to szanuję.


 

A co po stronie szkoły? „Mam na­dzieję, że ten sprawdzian pójdzie ci lepiej niż ostatni”; niereagowanie na przejawy rywalizacji (np. podczas lekcji WF, kiedy uczniowie odmawiają przyjęcia do drużyny słabszego kolegi) lub na zbiorowe wyśmiewanie przez całą klasę dziecka, które pomyli się, odpowiadając na forum; komentarze w stylu: „Przyszliście tutaj z prywatnej szkoły, to jasne, że nic nie umiecie” lub ironiczne „Ooo, znowu się pocięłaś”; bagatelizowanie przejawów przemocy między uczniami (bicie, obrażanie): „On cię uderzył, ale przeprosił. Powinnaś mu wybaczyć, bo w życiu jeszcze nie raz ktoś cię skrzywdzi. Musisz się przyzwyczaić. Nie warto tak się tym przejmować. Wulgarnie cię obraził? Zapomnijmy o tym”; krzyczenie na uczniów; publiczne odczytywanie ocen ze sprawdzianu; niereagowanie na przejawy homofobii w szkole; dostrzeganie wyłącznie uczniów głośnych, zbuntowanych, przy jednoczesnym niezauważaniu tych grzecznych, cichych – im również jest trudno! Bagatelizowanie tego, co uczeń mówi, np.: „Tata na ciebie krzyczy? Pewnie był zdenerwowany po pracy. Nie przejmuj się”. Robienie notatek podczas rozmowy z uczniem3 (psycholog, pedagog), ujawnianie treści rozmowy z dzieckiem bez uzgodnienia tego z nim. To wszystko są przykłady z życia, mówią mi o nich pacjenci. Powtórzę: w większości wypadków nie jesteście „wyjściowo” odpowiedzialni za trudności w funkcjonowaniu dziecka, jednak za pomocą takich komentarzy możecie je wzmacniać lub wręcz generować nowe problemy.
 

Klasowy kodeks

To kolejny istotny element regulujący funkcjonowanie klasy. Nauczyciele często są zdziwieni, że uczniowie, choć dobrze znają zasady, nie przestrzegają ich. Na początek warto zerknąć wyżej: diagnoza, relacja, podejście nauczyciela – być może (częściowo) w tym tkwi problem. Warto również przyjrzeć się ogólnym zasadom tworzenia skutecznego kodeksu.

  • Kto tworzy kodeks – wyłącznie nauczyciel czy z udziałem uczniów? Im większy udział dzieci w ustalaniu zasad i im większe zrozumienie tego, czemu mają służyć, tym większa będzie motywacja uczniów do ich przestrzegania. Niech uczniowie zgłaszają swoje pomysły. Jeśli to konieczne, warto poświęcić temu więcej niż jedną godzinę wychowawczą.
  • Zasady (w miarę możliwości) formułowane pozytywnie – co wolno/należy/powinno się/można robić, a nie – czego nie robić. A więc zamiast np. „Nie wolno bić/ obrażać innych” – „Kiedy jestem zły/wściekły, mówię drugiej osobie, co mnie denerwuje”; „Kiedy jestem wściekły, odchodzę na bok, żeby się uspokoić/rozmawiam z nauczycielem/psychologiem/mówię koledze, że nie chcę z nim teraz rozmawiać”.
  • Budujący wspólnotę – np. śmiejemy się z żartów, ale nie wyśmiewamy cudzych błędów i słabości.
  • Tworzony dla wszystkich. Wbrew pozorom nie tylko dziecko z ADHD potrzebuje ruchu, niektóre dzieci wręcz lepiej przyswajają wiedzę, kiedy się ruszają, a zatem zasada: „Każdy, kto tego potrzebuje, może w trakcie lekcji wstać, pójść na koniec klasy i przeciągnąć się” naprawdę nikomu nie zaszkodzi6.
  • Wskazujący konsekwencje – kiedy jesteśmy na siebie źli/wściekli, pokłócimy się, pobijemy, to później rozmawiamy ze sobą, staramy się dojść do porozumienia. Samo „Przeproś go” to za mało!
  • Jest elastyczny, a nie sztywny. Zasady można zmieniać, jeśli nie działają.
  • Oparty na konkretach – a więc zamiast „grzeczny”, „miły”, „słucha pani” – „Mówimy sobie:...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Katecheza"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Dostęp do filmów szkoleniowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy