Dołącz do czytelników
Brak wyników

Temat numeru

31 marca 2021

NR 8 (Marzec 2021)

Pojednanie z samym sobą

78

Każdy z nas zdaje sobie sprawę z tego, że nie jest doskonały i że czasem czyni coś, czego sam nie chce i przez co zadaje cierpienie innym ludziom oraz Bogu. Zdarza się, że rozczarowujemy czy krzywdzimy nawet te osoby, które szczerze kochamy. Jest nam wtedy z tym źle. W takich chwilach mamy nadzieję, że przebaczą nam ci, których zraniliśmy agresywnym słowem, kłamstwem, egoizmem, niedotrzymaną obietnicą. Chcemy, żeby znowu było między nami zaufanie, żeby przebaczyli nam ci, którym zadaliśmy ból, żeby doszło do pojednania z tymi, którym na razie trudno jest nam spojrzeć w oczy, bo czujemy się winni i zawstydzeni. 

W konflikcie nie tylko z Bogiem i bliźnimi

Każdy, kto ma odwagę mówić sobie prawdę o własnym postępowaniu i kto ma wrażliwe sumienie, wie, że potrzebuje pojednania z Bogiem i z bliźnimi, jak potrzebował tego syn marnotrawny, gdy się nawrócił i gdy powiedział sobie oraz ojcu całą prawdę o swojej przeszłości. Rzadziej chyba myślimy o tym, że potrzebujemy pojednania nie tylko z innymi osobami, lecz także z samym sobą. Kto nie przebaczy z miłością samemu sobie i kto się ze sobą nie pojedna, temu trudno będzie uwierzyć w to, że inni potrafią mu przebaczyć i że jest możliwe pojednanie nawet z tymi, którzy przez nas bardzo cierpieli i może nadal jeszcze cierpią. Kto nie jest pojednany z samym sobą, temu grozi, że zacznie samego siebie poniżać, że będzie patrzył na siebie z pogardą, że wręcz znienawidzi samego siebie i że straci nadzieję na lepsze jutro. 

POLECAMY

Do księdza zgłasza się parafianka i zwierza się, że od pewnego czasu Bóg objawia jej się we śnie. Ksiądz reaguje niedowierzaniem. Wtedy kobieta zapewnia, że to nie są jej chore wyobrażenia, gdyż Bóg objawia jej za każdym razem jakieś ważne prawdy, o których ona wcześniej nie miała pojęcia. W tej sytua­cji kapłan mówi do kobiety: „Przy kolejnym objawieniu proszę zapytać Boga o moje tajne grzechy, o których tylko On wie. Jeśli Bóg je Pani wyjawi, to wtedy uwierzę w prawdziwość tych objawień”. Po tygodniu kobieta powróciła i wyjaśniła: „Bóg objawił mi się w kolejnym śnie i powiedział, że już dawno Księdza grzechy zapomniał”. To opowiadanie przypomina nam fakt, że najtrudniej jest przebaczyć samemu sobie i z samym sobą się pojednać.

Pojednać się ze sobą potrafi ten, kto odnosi się do siebie z miłością, mimo rozczarowania sobą. Pojednanie ze sobą blokuje ten, kto uważa, że najpierw powinien się zmienić, a dopiero potem pokochać. Jezus chce, byśmy kochali także nieprzyjaciół. To oznacza, że powinniśmy kochać także samych siebie i to nawet wtedy, gdy w jakiejś fazie życia odnosimy się do siebie jak wróg.

Krzywdzimy samych siebie

Bóg dał nam prawdziwą wolność. Aż tak prawdziwą, że nie odebrał jej nam nawet wtedy, gdy potraktowaliśmy Go jak bandytę i skazaliśmy Go na śmierć. Gdy niemądrze korzystamy z daru wolności, wtedy zaczynamy krzywdzić nie tylko innych ludzi, ale także samych siebie – do popadania w śmiertelnie groźne uzależnienia czy w dręczące nas poczucie winy. Każdy człowiek potrzebuje pojednania z samym sobą przynajmniej z trzech powodów. Potrzebujemy pojednania ze sobą wtedy, gdy krzywdzimy samych siebie. Potrafimy czynić zło, którego nie chcemy. Bywa, że setki razy powtarzamy te same błędy i nie wyciągamy wniosków z cierpienia, które sobie zadaliśmy. Bywamy dla samych siebie niemiłosierni, gdy rezygnujemy z naszych aspiracji i ideałów, gdy zaczynamy grzeszyć, gdy dla chwili przyjemności – cielesnej, seksualnej, emocjonalnej – potrafimy skazywać siebie na długie cierpienie i na utratę radości życia.

Ponosimy skutki krzywdzenia bliźnich

Potrzebujemy pojednania z samym sobą nie tylko dlatego, że siebie krzywdzimy, lecz również z tego powodu, że czasem krzywdzimy innych ludzi: oszukujemy ich, wykorzystujemy, krzywdzimy. Czasem doprowadzamy ich do łez i niewiary w miłość. Zło, które wyrządzamy bliźnim, najpierw boli tych, których krzywdzimy, jednak wcześniej czy później zacznie ono niepokoić także nas samych. Gdy innych ludzi krzywdzę, zamiast kochać, obciążając wtedy własne sumienie, to trudno jest mi patrzeć im w oczy, spokojnie usnąć czy cieszyć się sobą. Z czasem zło, które wyrządzamy innym ludziom, powraca do nas w postaci wyrzutów sumienia czy niemiłych, a czasem wręcz dramatycznych dla nas konsekwencji. Zło wyrządzone bliźnim wcześniej czy później zacznie obracać się przeciwko nam. Jeśli ktoś okłamuje i dręczy swoich bliskich, to może doprowadzić do sytuacji, gdy ci bliscy nie wpuszczą go już do domu. Jeśli jakiś chłopak wykorzystuje i porzuca dziewczynę, to grozi mu osamotnienie i popadanie w uzależnienia, żeby choćby na chwilę zapomnieć o poczuciu winy. Niełatwo jest żyć i funkcjonować wtedy, gdy inni mają do nas słuszny żal, gdy ktoś przez nas płacze, gdy może ktoś z bliskich musi wzywać na nas policję, gdy już nikt nam nie ufa, gdy nie chce już z nami rozmawiać, gdy nie wierzy już w nasze deklaracje, że to już ostatni raz zrobiliśmy coś złego.

Żal o to, że nie broniłem się przed krzywdzicielem

Każdy z nas potrzebuje pojednania z samym sobą nie tylko dlatego, że sam siebie krzywdzi czy że spadają na niego bolesne konsekwencje krzywdzenia innych. Potrzebujemy pojednania z samym sobą również dlatego, że w niektórych sytuacjach pozwalamy na to, żeby inni nas krzywdzili, a później mamy o to słuszny przecież żal do siebie, bo byliśmy naiwni czy bierni wobec kogoś, przed kim powinniśmy się stanowczo bronić. Jeśli ktoś krzywdził nas wtedy, gdy byliśmy małymi dziećmi, to powinniśmy mieć żal wyłącznie do tego krzywdziciela, gdyż dzieci nie są w stanie skutecznie bronić się przed krzywdzicielami. Jeśli jednak krzywdził nas ktoś wtedy, gdy byliśmy już nastolatkami czy dorosłymi, to mamy nie tylko żal do krzywdziciela, lecz także do samych siebie, bo byliśmy naiwni czy bierni w sytuacji, w której z pomocą Boga i Bożych ludzi mogliśmy się skutecznie bronić.

Nie dręcz siebie ani nie pobłażaj sobie!

W obliczu żalu do samego siebie grozi nam popadanie w jedną ze skrajności, z których każda dramatycznie pogarsza i tak trudną już sytuację. Pierwsza skrajność to zadręczanie samego siebie z powodu błędów czy grzechów popełnionych w przeszłości. Taka postawa grozi zarówno chłopcom, jak i dziewczynom. Kto ulega tej skrajności, ten poniża samego siebie, gardzi sobą, jest dla samego siebie okrutny, na różne sposoby mści się na sobie – do wyrządzania sobie fizycznego cierpienia włącznie. Ktoś taki nie daje już sobie szansy na lepszą teraźniejszość i okrada samego siebie z nadziei, że może żyć inaczej niż dotąd. Taka postawa może prowadzić do rozpaczy i stanów samobójczych.

Druga skrajność to pobłażanie samemu sobie. Częściej grozi to chłopcom i mężczyznom. Dziewczyny i kobiety rzadko pobłażają sobie. Przeciwnie, zwykle biorą na siebie winy innych ludzi i zadręczają siebie za nieswoje grzechy. Pobłażanie sobie oznacza, że błądzący nie robi sobie rachunku sumienia, nie nawraca się, powtarza tu i teraz błędy i grzechy z przeszłości, przebacza sobie zło, mimo że nadal je czyni. Tacy ludzie odwołują się zwykle do miłosierdzia Bożego i twierdzą, że są miłosierni dla samych siebie. W rzeczywistości są dla samych siebie okrutni, bo odbierają sobie szansę na nawrócenie. Jezus nie mówił do grzeszących, żeby sobie przebaczyli, lecz żeby się nawrócili, gdyż w przeciwnym przypadku marny będzie ich los.

Jezus nie myli miłosierdzia z naiwnością, z tolerancją, z akceptacją czy z pobłażaniem złu. On nam wyjaśnia, że miłosierdzie jest lekarstwem na złą przeszłość, ale nie jest lekarstwem na złą teraźniejszość. 

Miłosierdzie nie odnosi się do złej teraźniejszości!

Jezus nie myli miłosierdzia z naiwnością, z tolerancją, z akceptacją czy z pobłażaniem złu. On nam wyjaśnia, że miłosierdzie jest lekarstwem na złą przeszłość, ale nie jest lekarstwem na złą teraźniejszość. Jeśli tu i teraz nadal grzeszymy i krzywdzimy samych siebie, to jedynym lekarstwem na teraźniejsze winy jest natychmiastowe nawrócenie! Nie wolno przebaczać sobie złej teraźniejszości! Jezus mówi o tym wprost w przypowieści o synu marnotrawnym. Miłosierny ojciec nie poszedł do syna, gdy ten jeszcze błądził. Czekał, aż ten się zastanowi, uzna swoje błędy i nawróci się. Gdy syn powraca przemieniony, wtedy ojciec wszystko mu przebacza i urządza święto ocalenia. Ojciec okazuje przebaczenie po nawróceniu syna – i ani sekundy wcześniej!

Okrutny dla siebie jest ten, kto sobie nie przebacza złej przeszłości, mimo że się nawrócił; niemniej okrutny dla samego siebie jest ten, kto czyni błąd przeciwny, czyli przebacza sobie złą przeszłość, mimo że się nie nawraca i że ta zła przeszłość trwa w złej teraźniejszości. Jezus nie chce, żebyśmy siebie zadręczali z powodu przeszłości. Nie chce też, żebyśmy sobie pobłażali czy okazywali „miłosierdzie”, jeśli nadal grzeszymy. Kto się zadręcza, ten doprowadza siebie do rozpaczy. Równie tragicznych skutków doświadczy ten, kto sobie pobłaża to, że nadal grzeszy, gdyż odbiera sobie szansę na przemianę i doświadczenie radości. Kto słucha Jezusa, ten przebacza sobie najbardziej nawet diabelską przeszłość, jednak pod warunkiem, że jest to przeszłość, a nie teraźniejszość. 

Dobra teraźniejszość lekarstwem na złą przeszłość

Jezus nie chce naszego udręczenia, lecz naszego nawrócenia. Dojrzale pojednać się z samym sobą może jedynie ten, kto wyciągnął wnioski z bolesnej czy grzesznej przeszłości, czyli ten, kto tu i teraz kieruje się Dekalogiem, prawdą, miłością, odpo...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Katecheza"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Dostęp do filmów szkoleniowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy