Dołącz do czytelników
Brak wyników

Z praktyki katechety

25 marca 2022

NR 14 (Marzec 2022)

Miłość, która nigdy się nie kończy…

0 93

Wielki Tydzień skłania nas wszystkich wierzących do głębszej refleksji nad Misterium Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Jezusa oraz nad ogromem Bożej miłości do człowieka. Jezus kocha nas miłością odwieczną, która nie ma końca i wiecznie trwa. To On sam jest ucieleśnieniem źródła wszelkiej miłości, bo od Niego pochodzi wszelka miłość.

Wielki Tydzień rozpoczynamy od Nie­­­dzieli Palmowej, która ­przedstawia Jezusa jako człowieka otoczonego chwałą. Podczas uroczystego wjazdu do Jerozolimy tłum ludzi wita Jezusa jak Króla lub zwycięzcę wracającego z wojny. Świadczy o tym chociażby fakt, że wiwatowali Mu, skandując „Niech żyje Król, potomek Dawida! Błogosławiony Ten, który przychodzi w imieniu Pana!”, również wymowny był gest kładzenia okryć wierzchnich, czyli płaszczy przez Izraelitów pod nogi przejeżdżającego Jezusa. Symbolika wspomnianego płaszcza jest tutaj niezwykle istotna. Płaszcz służył jako obowiązkowy element ubiory Izraelity nie tylko jako okrycie wierzchnie czy  ochrona przed zimnem, Płaszcz Izraelity powinien być zawsze zadbany i czysty. Dlatego też wspomniany gest symbolizuje uznanie wyższości Jezusa. Sytuacja stawała się niebezpieczna dla panujących ówcześnie w Jerozolimie, ponieważ Żydzi wiedzieli w Jezusie Króla, który uzdrawia, karmi, działa cuda. Jednak Jezus chciał być Królem ludzkich serc, a nie królem rozumianym w kategoriach czysto politycznych. Apostołowie są urzeczeni tym stanem rzeczy, skoro Jezus ma szansę, by zostać Królem, to oni również zajmą wysokie stanowiska. Swoją radością dzielą się z Jezusem, który oznajmia im, że niedługo umrze. Uczniowie Jezusa nie widzą tego odniesienia do panującej sytuacji… Z kolei Faryzeusze z obawy przed zyskaniem poklasku przez Jezusa wśród Żydów powzięli decyzję, aby go pojmać. Obiecują oni nagrodę za wskazanie miejsca pobytu Jezusa, aby bez świadków go pojmać, bo boją się zwolenników Jezusa. Rzeczywiście po Jerozolimie roznosi się wieść o próbie pojmania Jezusa. Z uwagi na fakt, że Jezus nie był zainteresowany „królowaniem po ludzku”, to Judasz zaczął kal­kulować, że mu się nie opłaca być wiernym Jezusowi. Postanowił zatem, że chcąc zyskać na znajomości z Jezusem, dobije targu z faryzeuszami i wskaże miejsca pobytu Pana.. Jest umowa, ma dostać trzydzieści srebrników, a Jezusa ma wydać w Ogrodzie Oliwnym, gdzie  często spędza czas z Apostołami. 

Nadchodzi Wielki Czwartek, Jezus przeczuwa swoje bliskie odejście z tego świata. Dlatego wzywa ucz­niów, aby miłowali się nawzajem i sobie usługiwali. Następuje Ostatnia Wieczerza, kiedy to Pan ogłasza swoją bliską mękę i wydanie przez jednego z Apostołów. Pośród panującego poruszenia Judasz pyta: „Czy to nie ja, Panie?”. Jezus potwierdza, a Judasz w pośpiechu wychodzi z Wieczernika. Nasuwa się pytanie, dlaczego nikt z Apostołów go nie powstrzymał? Otóż Judasz był „skarbnikiem” i dokonywał różnych operacji finansowych, dlatego Apostołowie pomyśleli, że znów ma jakąś misję do spełnienia. Jezus opuścił z Apostołami Wieczernik i udali się do Ogrodu Oliwnego. Oddalił się od swoich uczniów do miejsca bardziej mrocznego i dzikiego, tam przeżywał strach i lęk przed swoją męką. Wiedział, że niektórzy ludzie będą obojętnie odnosić się do Jego Męki. Widział też osoby idące na potępienie. Wreszcie zdał sobie sprawę z ogromu cierpienia, z jakim przyjdzie mu się zmierzyć. Doświadczenie było tak mocne, że aż krwawy pot pojawił się na Jego ciele. Jednak Jezus przełamał w sobie niechęć do ohydy każdego grzechu człowieka (popełnionego na przestrzeni wszystkich wieków). Bóg Ojciec milczał na wezwanie swojego Syna z prośbą o pomoc. Jednakże Anioł w Ogrójcu wsparł Jezusa i dodał Mu sił. Jezus z miłości do nas pokonał w sobie opór do cierpienia, jakie miał ponieść.

Tymczasem Judasz udał się do faryzeuszy, otrzymał oddział żołnierzy, którzy szli ubrani po cywilnemu, aby nie wzbudzać sensacji. Zastali Jezusa z uczniami w Ogrodzie Oliwnym. Judasz miał przywitać się z Jezusem przyjacielskim pocałunkiem, aby wyraźnie dać znać strażnikom, który to z zebranych mężczyzn. Aresztowano Jezusa. Zawleczono go przed Sanhedryn na przesłuchanie. Był bity i policzkowany. Wydano na niego w nocy wyrok śmierci za to, że nazywał siebie Synem Bożym. Umieszczono Go potem w ciemnej cysternie, gdzie spędził noc. Był powieszony za ręce w taki sposób, aby nie mógł usiąść. Mimo wszystko, najwyższa władza sądownicza Żydów potrzebowała rzymskiego pozwolenia na oficjalne skazanie Jezusa na śmierć krzyżową. Dlatego już rano pojawili się w pałacu Piłata, aby jak najszybciej dokonać swego dzieła. Piłat nie znajdował żadnej winy w Jezusie i stronił od Jego osądzenia. Uznał całe zdarzenie za swego rodzaju przepychanki religijne. W celu pozbycia się Żydów wysłał ich do Heroda, a tam poddano Jezusa wyszydzeniu i odesłano z powrotem do Piłata. Ten jednak umywa ręce. Jednak Żydzi bardzo naciskali na sąd, w trakcie którego, Jezusa biczowano, cierniem ukoronowano, opluwano, bito po głowie. Jezus przegrał z największym łotrem – Barabaszem – o wolność. Niektórzy zaczęli przekupywać stojących gapiów, aby bezwiednie domagali się śmierci Jezusa. Piłat uciekał się do różnych sposobności, aby ocalić Jezusa. Jednak uległ szantażowi faryzeuszy, którzy zagrozili mu, że o wszystkim powiadomią cezara. Jeżeli Jezus obwołał się Królem, to oni mają tylko jednego Króla, cezara, więc jeżeli Piłat nie skarze na śmierć Jezusa, to  będzie wrogiem cezara. Piłat poczuł się zagrożony. Nie chciał ryzykować i tak Jezus został wydany na śmierć. 

Z radością wziął krzyż, narzędzie swojej męki, i ucałował go. Dlaczego? Widział w nim szansę na zbawienie dla Ciebie, dla mnie… Droga na Golgotę wiodła za miasto. Najpierw trzeba było pokonać wąskie uliczki Jerozolimy, na których stały stragany. Było ciasno, gwarno, trudno było przejść. Nawet żołnierze odgradzali tłum, aby można było przejść. A Jezus szedł pod górę z ciężkim krzyżem, który wbijał mu się w ramię, tworząc ranę. Korona cierniowa uciskała głowę, kolce boleśnie ją raniły. Szedł boso, pozbawiono go nawet obuwia, aby stał się  jak niewolnikiem. Bóg się poniżył, aby w pełni nas ukochać. Jego miłość ku nam nie znała i nie zna granic. Jezus zawsze pragnie naszego dobra i jest temu wierny, mimo naszych słabości i upadków. Przechodnie obrzucali Go wyzwiskami, obelgami. Niektórzy rzucali odpady w stronę Jezusa. Na swojej drodze krzyżowej Jezus spotkał również dusze Jemu oddane: swoją matkę, św. Jana.. Kiedy pojawiła się Maryja, żołnierze intuicyjnie wyczuli, że to matka Jezusa. Pozwolili na krótkie spotkanie z Jezusem. Zaległa wymowna cisza… Ona, wierna uczennica Jezusa, wszystko wie i rozumie. Jest przecież Współodkupicielką ludzkości.
 

POLECAMY


Pojawiają się również św. Weronika, Szymon z Cyreny oraz płaczące niewiasty, których porusza los Jezusa i nie potrafią pozostać obojętnymi wobec cierpienia Jezusa. Jezus upadał często, ale Pismo św. wspomina tylko o trzech największych upadkach. Był tak wycieńczony, że nawet sami żołnierze obawiali się, że Jezus o własnych siłach nie dojdzie na Golgotę. Dlatego zmusili Szymona do pomocy w niesieniu krzyża. Szymon z Cyreny początkowo nie chciał wziąć narzędzia hańby na swoje barki, ale żołnierze go przymusili. Ciche wspieranie Jezusa na drodze krzyżowej otworzyło serce Szymona, który nie chciał Go opuścić na Golgocie. Święta Weronika, widząc zabrudzoną, spoconą i zakrwawioną twarz Jezusa, chciała ją otrzeć. Poza tym niosła również naczynie z wodą dla spragnionego Jezusa, ale jeden z żołnierzy zamaszyście je odrzucił...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Katecheza"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Dostęp do filmów szkoleniowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy