Dołącz do czytelników
Brak wyników

Temat numeru

8 czerwca 2022

NR 15 (Maj 2022)

Maryja niezwykła nastolatka i wyjątkowa matka

0 125

Wielu chrześcijan myśli, że skoro Bóg ustrzegł Maryję od grzechu pierworodnego, to ona dzięki temu miała łatwe, wygodne życie, wolne od prób, trudności i cierpienia. W rzeczywistości Maryja musiała konfrontować się z ludźmi grzesznymi, którzy zadali jej wiele cierpienia i zabili jej świętego Syna. Jest matką, która zawsze nas kocha i która we wszystkim nas rozumie. Także wtedy, gdy ktoś nas boleśnie krzywdzi albo gdy my w naszej słabości krzywdzimy samych siebie.

Cała święta wśród nieświętych ludzi

Maryja nie jest jedyną osobą w historii ludzkości, jaka pojawiła się na naszej planecie bez zmazy pierworodnej. Również pierwsi ludzie zostali stworzeni przez Boga w stanie świętości i zostali przez Niego umieszczeni w rajskich warunkach. Mimo to zgrzeszyli. Zamienili raj w dolinę ciemności i w padół łez. Również Maryja – podobnie jak Adam i Ewa – mogła w zły sposób używać swojej wolności. Jej sytuacja nie była lepsza od sytuacji pierwszych ludzi. Przeciwnie, Maryja znalazła się w gorszej sytuacji niż oni. Bóg stworzył Ją – podobnie jak Adama i Ewę – całą piękną, wrażliwą i świętą. Jednak – w przeciwieństwie do pierwszych ludzi – nie umieścił jej w raju. Maryja wrastała w otoczeniu ludzi mało do niej podobnych, a czasem zupełnie do niej niepodobnych. Przyszło jej żyć w otoczeniu takich ludzi, którzy byli daleko od Boga. Jeden z nich – Herod – postanowił zabić Jej nowonarodzonego Syna.

POLECAMY

W trafnym wczuciu się w sytuację Maryi pomóc nam może wyobrażenie sobie następującej sytuacji. Oto wyjątkowo szlachetna, mądra, czysta i wrażliwa dziewczyna idzie do liceum, w którym dominują wulgarni, zdemoralizowani, prymitywnie się zachowujący uczniowie. W tej sytuacji ta szlachetna dziewczyna będzie ogromnie cierpieć w konfrontacji z wrogim wobec niej środowiskiem. Dla nieszlachetnych rówieśników będzie wyrzutem sumienia. Dadzą jej to odczuć poprzez to, że będą odnosić się do niej z agresją i pogardą. Będą starali się złamać jej szlachetność i ściągnąć ją na swój poziom. Będą z niej szydzić po to, żeby odreagować swoją zazdrość i swoje kompleksy wobec kogoś szlachetnego i szczęśliwego. Dziewczyna będzie cierpieć podwójnie. Po pierwsze dlatego, że będzie martwić się o swoich rówieśników i o ich przyszłość. Po drugie będzie cierpieć dlatego, że doświadczy ich podłości i że będzie czuć się w ich otoczeniu boleśnie osamotniona. Taka właśnie była sytuacja Maryi. Codziennie płaciła wysoką cenę za obronę swojej szlachetności i za trwanie w przyjaźni z Bogiem pośród ludzi, którzy byli od Niego daleko.

Silna w twardej rzeczywistości 

Maryja upewnia nas o tym, że każdy z nas jest w stanie wytrwać przy Bogu – także w trudnych sytuac­jach. Z Jego pomocą jesteśmy w stanie ocalić w sobie mądrość, czystość, wolność, świętość, radość. Jesteśmy w stanie stawać się najpiękniejszą wersją siebie, czyli kimś coraz mniej podobnym do samego siebie, a coraz bardziej podobnym do Boga. Także i my nie unikniemy spotkań z ludźmi, którzy są w kryzysie, którzy błądzą i poważnie grzeszą. Dojrzałość polega na tym, żeby się w takich sytuacjach nie gorszyć, lecz „lepszyć”, czyli tym bardziej czuwać nad sobą, pracować nad własnym charakterem, nawracać się i stawać się kimś jeszcze dojrzalszym niż dotąd. Za każdym razem, gdy słyszymy o jakichś poważnych słabościach i grzechach osób duchownych czy świeckich, dostajemy sygnał do mobilizacji, żeby tym bardziej słuchać Boga i żeby tym wiernej wypełniać własne powołanie. Zło w nas i wokół nas skutecznie przezwycięża się jedynie dobrem. Tego właśnie uczymy się od Maryi. Jej postawa upewnia nas o tym, że możemy być świętymi także wtedy, gdy przychodzi nam żyć pośród nieświętych ludzi, pod warunkiem jednak, że kochamy Boga nade wszystko, czyli że ufamy Mu bardziej niż samemu sobie i gdy zachowujemy wszystkie Jego przykazania.

Żona świętego męża

W otoczeniu dziewczyny z Nazaretu byli nie tylko ludzie, którzy nie słuchali Boga. Byli tam także ludzie Boży i uczciwi. Maryja miała świętych rodziców. Spotkała też Bożego mężczyznę. Św. Józef musiał być wyjątkowo szlachetny, skoro Maryja wybrała go na swojego męża. Tuż po zaślubinach, zanim zamieszkali razem, Józef znalazł się w obliczu skrajnej próby. Oto dowiedział się, że wybranka jego serca jest w ciąży. Józef nie mógł sam zauważyć, że Maryja jest brzemienna, ponieważ był to początek ciąży. Z pewnością ona sama powiedziała mu o wszystkim wprost, opisując niezwykłe okoliczności poczęcia Dziecka, które nosiła w swoim łonie. Opowiedziała mu o spotkaniu z aniołem oraz o swojej zgodzie na zupełnie zaskakującą propozycję Boga. Wyjaśnienie, które Józef usłyszał od swej małżonki – jedyne takie w całej historii ludzkości! – musiało zabrzmieć w jego uszach zupełnie nieprawdopodobnie, a pierwszą jego reakcją musiało być zaskoczenie i niedowierzanie. Józef miał prawo mieć tysiące pytań i mogło mu się nasuwać wiele niepokojących myśli. Nie mógł przecież od razu zrozumieć historii, której jeszcze w pełni nie rozumiała nawet Maryja. Jestem przekonany, że ci młodzi małżonkowie rozmawiali ze sobą całymi dniami i nocami. Z pewnością razem się modlili i wspólnie próbowali zrozumieć wydarzenie, które na wielką próbę wystawiało ich wzajemne zaufanie.

Pojawia się pytanie o to, czy Bóg nie spóźnił się ze zwiastowaniem? Czy nie mógł posłać anioła do Maryi, zanim jeszcze poślubiła Józefa? Bóg wiedział, co czyni. Chciał bowiem, żeby Jego Syn, który w ludzkiej naturze nie będzie miał ojca, a jedynie matkę, był chroniony miłością kochających się małżonków. Reakcja Józefa świadczy o tym, że uwierzył on w to, co po ludzku wydawało się nieprawdopodobne, a mianowicie w to, że jego żona oczekuje narodzin dziecka, którego ojcem nie jest człowiek, lecz Bóg. Mąż może uwierzyć takim wyjaśnieniom żony tylko w jednym przypadku: gdy jest dla niego zupełnie oczywiste, że jego żona jest kimś przezroczyście szlachetnym i czystym, czyli kimś, kto zasługuje na bezwarunkowe zaufanie. Sam też musiał być wyjątkowo uczciwy i czysty, gdyż inaczej nie uwierzyłby w czystość i prawdomówność swojej brzemiennej żony.

Skoro Józef miał do Maryi aż tak wielkie zaufanie, to dlaczego zamierzał ją opuścić? Otóż zamiar ten nie był wynikiem powątpiewania Józefa w prawdomówność i niewinność Maryi, lecz był wyrazem niepewności co do roli, jaka w tej sytuacji jemu przypadła. Nurtowała go wątpliwość, czy może przyjąć za żonę taką osobę, którą Bóg wybrał na matkę swojego Syna w ludzkiej naturze. Św. Józef nie wiedział, czy ma prawo udawać przed otoczeniem, że jest ojcem niezwykłego Dziecka Maryi. Według ówczesnych zwyczajów współżycie seksualne między małżonkami w okresie między zawarciem małżeństwa a zamieszkaniem razem nie uchodziło za poważne wykroczenie moralne. Poczęte w tym okresie dziecko było uznawane za prawowite. Chyba również Maryja zastanawiała się nad tym, jak w zaistniałej sytuacji powinien zachować się jej małżonek i czy nie jest wolą Boga to, żeby ona samotnie wychowywała Jego wcielonego Syna. Józef podjął decyzję, że dyskretnie opuści swą małżonkę. Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i polecił pozostać przy Maryi (por. Mt 1,18–25). Odtąd Józef miał już pewność co do tego, że powinien trwać przy Maryi i opiekować się jej Synem. Możemy przypuszczać, że Maryja sugerowała Józefowi to samo, co Bóg. Poprzez wiarę i modlitwę potrafiła ona przecież trafnie odczytywać wolę i plany Boga. Józef uwierzył w dziewicze macierzyństwo Maryi. 

Wiara Maryi a wiara Abrahama

Biblia nazywa Abrahama ojcem naszej wiary. On aż tak bardzo zaufał Bogu, iż był gotów złożyć Mu w ofierze swojego ukochanego syna – Izaaka. Pismo Święte ukazuje nam kogoś, kto zaufał Bogu jeszcze bardziej! Tym kimś jest Maryja. Abraham prosił Boga o dar syna. Nastolatka z Nazaretu o nic Boga nie prosiła. Przeciwnie, to Bóg przez pośrednictwo anioła poprosił ją o to, żeby stała się matką Jego Syna w ludzkiej naturze. Maryja uwierzyła w coś, co po ludzku jest niemożliwe. Przez dziewięć miesięcy nosiła Syna Bożego we własnym wnętrzu. Później karmiła Go własną piersią i z czułością wychowywała. Gdy dorósł, zachowywała w swoim sercu wszystkie Jego słowa. Z każdym dniem Jego publicznej działalności upewniała się o tym, że jej Syn jest dosłownie nie z tej Ziemi. Maryja stała się najbardziej szczęśliwą ze wszystkich matek w całej historii ludzkości. I właśnie wtedy spadł na nią najstraszniejszy cios: źli ludzie potraktowali jej świętego Syna jak przestępcę i skazali Go na śmierć krzyżową, która była przeznaczona dla największych zbrodniarzy. Odpowiedzią ze strony Maryi było Jej całkowite zaufanie wobec Boga nawet w obliczu tak skrajnego cierpienia. Jezus wykrzyczał na krzyżu: Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił! (Mk 15,34). Maryja nie krzyczała. Nie buntowała się, chociaż mogła przecież wykrzyczeć, że została oszukana przez Boga, bo przecież w czasie zwiastowania anioł nie mówił jej nic o tym, że czeka ją straszne cierpienie, jeśli przyjmie propozycję Boga. Nawet w obliczu straszliwie bolesnej próby pod krzyżem swego Syna Maryja nie zwątpiła. Przeciwnie, umacniała przerażonych i wątpiących Apostołów. Trwała w nadziei wbrew nadziei. I wtedy jej ukrzyżowany Syn powrócił. Tak bardzo za nią tęsknił w Niebie, że zabrał ją do siebie, nie czekając nawet, aż ona umrze.

Maryja – miłość do Boga i do człowieka

Maryja uczy nas całkowitego zaufania do Boga. Matka Jezusa ufała Bogu bardziej niż samej sobie i niż własnym planom na życie. Pomimo wątpliwości i pytań odpowiedziała na słowa zwiastowania: Oto Ja, służebnica Pańska. Niech mi się stanie według twego słowa (Łk 1,38). Maryja upewnia nas o tym, że Bóg nie odchodzi od nikogo z nas nawet wtedy, gdy my odchodzimy od Niego. Stwórca kocha nas miłością wierną, cierpliwą, nieodwołalną i miłosierną. On kocha nas dosłownie nad życie. Gdy błądzimy, wtedy czeka na powrót swoich marnotrawnych synów i córek, wychodzi do nich z miłością w swoim Synu i pragnie wyprawić im ucztę ocalenia. Matka Jezusa pokazuje nam swoim postępowaniem, że miłość do Boga i do człowieka to dwa nierozdzielne aspekty tej samej rzeczywistości. Po spotkaniu z Bogiem i doświadczeniu Jego niezwykłej łaski, Maryja z pośpiechem rusza w góry do Elżbiety, żeby podzielić się z nią swoją niezwykłą radością i żeby jej usługiwać (por. Łk 1,39–56). Kto kocha Boga, ten ofiarnie kocha człowieka. Ewangelia potwierdza, że Maryja pojawia się natychmiast tam, gdzie ktoś potrzebuje pomocy. Z bólem serca szuka dwunastoletniego Syna. Dostrzega problem nowożeńców w Kanie Galilejskiej. Jest na drodze krzyżowej i pod krzyżem Zbawiciela. Staje się matką Jana Apostoła. Umacnia Apostołów, którzy ukryli się przed światem w Wieczerniku.

Maryja niesie drugiemu człowiekowi tę samą miłość, jaką objawia nam Jej Syn. Jest to miłość, która wyraża się poprzez fizyczną obecność, ofiarną służbę i macierzyńską czułość. Maryja jest nieustannie obecna: najpierw w życiu jej Syna, następnie w życiu uczniów Chrystusa. Podobnie jak jej Boży Syn, Maryja pozostaje dla nas obecna aż do skończenia świata. Maryja uczy nas tego, że obecność wynikająca z miłości wymaga konkretnych słów i czynów, wymaga aktywności, zaangażowania dla dobra drugiego człowieka, wymaga poświęcenia mu własnego czasu, własnych sił, własnego zdrowia. Maryja jest wzorem osoby, która kocha z macierzyńską delikatnością i czułością. Ona zawsze nas wspiera i nigdy nie zawiedzie.

Kobiecy geniusz Maryi

Maryja jest wzorem dojrzałej kobiety. Ona – nowa Ewa – przypomina nam fakt, że Bóg stworzył człowieka jako mężczyznę i kobietę, że obydwoje mają taką samą godność i obydwoje powołani są do świętości. Obydwoje też są sobie potrzebni, gdyż każde z nich ma właściwe swojej płci uzdolnienia i niepowtarzalne możliwości. Mężcz...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Katecheza"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Dostęp do filmów szkoleniowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy