Dołącz do czytelników
Brak wyników

Rozmowa z ...

15 lutego 2022

NR 13 (Styczeń 2022)

Zagrożenia duchowe. Rozmowa Aleksandry Kobusińskiej z księdzem Łukaszem Krzewińskim

0 68

Aleksandra Kobusińska rozmawia z księdzem Łukaszem Krzewińskim o tym, jak rozumieć zagrożenia duchowe i czy pozory mogą mylić.

Aleksandra Kobusińska: Wiele się słyszy o niebezpieczeństwach duchowych. Ci z nas, którzy zerkają na tablicę ogłoszeń w gablotach przed kościołami, na pewno zauważyli wiszące tam listy zagrożeń i złych symboli. Chyba jednak za mało rozumiemy lub po prostu bagatelizujemy pewne sprawy. Co to znaczy zagrożenie duchowe i co tak naprawdę nam grozi?
Ks. Łukasz Krzewiński:
Wszyscy doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że nasze życie toczy się pomiędzy dwiema krawędziami, którą z jednej strony wyznacza świat przyrodzony, ten świat, którego możemy realnie dotknąć i spróbować racjonalnie zrozumieć, natomiast drugim jest wyjątkowy świat nadprzyrodzony, który wymyka się naszym racjonalnym argumentacjom. Zagrożenia duchowe dotyczą człowieka, którego te dwa światy wzajemnie oznaczają. Wszystko, czego dotykamy, co poznajemy, czym żyjemy tu i teraz, ma wpływ na naszą wieczność: dobro i zło, miłość i nienawiść, prawda i kłamstwo, miłosierdzie i bezwzględność. Codziennie toczymy wielki bój o nasze zbawienie. Na tej drodze prowadzi nas Bóg, dając nam swoje Słowo i Wspólnotę Kościoła, natomiast na tej samej drodze staje również zły duch, który posługując się swoją inteligencją, chce nas zgubić. Wykorzystuje znaki, których znaczenie przeinacza – zamiast krzyża daje nam talizmany, zamiast ufności daje nam magię, zamiast Pisma Świętego rozkłada tarota. Wszyscy pragniemy szczęścia, pokoju i miłość – szukamy ich codziennie, a zły duch to pragnienie wykorzystuje. Zdarza się, że w pierwszym momencie je zaspokaja, dając jakieś złudne poczucie bezpieczeństwa, natomiast później wszystko zabiera, a odbierając pokój, miłość i nadzieję, prowadzi nas równią pochyłą w kierunku potępienia. 

A.K.: Wielu młodych ludzi często nieświadomie nosi różne symbole, nie zdając sobie sprawy z zagrożenia duchowego, jakie stanowią. Takim symbolem jest np. pacyfka, która w założeniu miała być symbolem pokoju. Jakie jeszcze talizmany i znaki są dla nas niebezpieczne i dlaczego?
Ł.K.:
To prawda, wielu młodych ludzi nosi symbole, których zupełnie nie rozumie albo rozumie powierzchownie, często interpretując je tylko emocjonalnie. Wspomniana pacyfka z jednej strony będzie dla wielu młodych znakiem pokoju, a przecież pokój jest czym dobrym i bardzo pożądanym w czasach nieporozumień i zamętu. Niestety, wielu młodych na tym etapie się zatrzyma i postawi nam pytanie – co jest złego w symbolu pokoju? Niejednokrotnie dołoży do tego jaskrawe barwy i potraktuje pacyfkę jako element współczesnego designu. Jeżeli postanowi zgłębić tę symbolikę, to okaże się, że ten znak ma drugie oblicze o charakterze okultystycznym, a to może wielu poważnie zdziwić. Wspomniana pacyfka odnosi się do historii Nerona, na którego rękach jest krew wielu niewinnych chrześcijan – znak, który może noszę na piersi i ręku, stanowi również nieodzownym element wystroju czarnej mszy. Odkrycie pełnej symboliki tego znaku zmienia w zasadzie wszystko i może nas wprowadzić w zdumienie, a od zdumienia już krok do refleksji i podjęcia właściwej decyzji. Zły duch jest mistrzem pozorów i manipulacji – pod powierzchnią niewinnego symbolu pokoju ukrywa straszną historię. Wiele jest tego typu talizmanów, które pod płaszczykiem dobra ukrywają przerażające symbole. Kto z nas nie szuka życiowej równowagi? Kto nie szuka drogi do szczęścia? Jest powierzchowna odpowiedź: załóż symbol Yin i Yang – w Chinach uważany za klucz do szczęścia, a w rzeczywistości jest symbolem niebezpiecznej sekty New Age. Klucz Nilu do złudzenia przypomina krzyż zakończony kokardką – taki krzyż  w damskim designie sprawia pozory bezpiecznego i trochę zmodernizowanego krzyża – symbolu chrześcijaństwa, natomiast w rzeczywistości jest symbolem grup okultystycznych, tajemnej wiedzy i rozwiązłości seksualnej. Młot Thora – dzisiaj wielu młodych podekscytowanych serialami o skandynawskich bóstwach sięga po ten amulet, często nie zdając sobie sprawy z tego, że młot symbolizuje skrajny hedonizm, dążenie do celu bez liczenia się z innymi oraz brak poczucia konsekwencji. Wiele innych symboli pod pozorami czegoś dobrego ukrywa przerażającą symbolikę, np. niewinnie przeplatana wstążeczka, jednorożec, motyl new age… Warto szukać, pytać i wybierać świadomie.

A.K.: Kolejnym zagadnieniem, które spędza sen z naszych powiek, jest medycyna alternatywna. Dlaczego jest ona niebezpieczna, skoro opiera się często na mechanizmach związanych z fizjologicznym działaniem naszego organizmu, rozluźnianiem mięśni czy kontrolą oddechu?
Ł.K.:
Sama medycyna alternatywna na pewno nie musi od razu być demoniczna, natomiast wokół niej pojawiają się wspomniane praktyki – oddech, postawa ciała, mantry, które przecież stanowią jakaś konkretną formę modlitwy do jakiegoś niesprecyzowanego bóstwa. Działa to trochę na zasadzie pewnych przeciwieństw – nasza postawa klęcząca jest formą modlitwy, nasza kontemplacja i związane z nią milczenie i oddech jest również formą modlitwy. Kolejny raz możemy mówić o podobnych praktykach, natomiast mających zupełnie inne odniesienie. 

A.K.: Bardzo często poruszany jest także temat różnych praktyk wywodzących się z kultury wschodu. Wiele razy słyszymy przecież, że rozciąganie czy ćwiczenia tego typu pomagają na dolegliwości bólowe, a z drugiej strony bombardują nas informacje o zgubnym ich wpływie na naszą duchowość. Jak to jest, czy jesteśmy w stanie wykonywać sekwencje ćwiczeń bez zagłębiania się w religię wschodu i bez narażania się na niebezpieczeństwa duchowe? 
Ł.K.:
Temat podejścia Kościoła do praktyk wschodu przedstawianych tylko w kontekście ćwiczeń rozciągających czy zwyczajnej formy treningu jest dla wielu duszpasterzy niesamowitym wyzwaniem, bo jak powiedzieć wierzącej, pobożnej młodej osobie, że rozciągające ćwiczenia mogą być niebezpieczne dla jej życia duchowego? Joga, którą wielu chce traktować właśnie jako formę rozluźniającej serii ćwiczeń, to zbyt naiwna interpretacja. Ułożenie ciała w jodze nie jest przypadkowe, to postawa podobna do innych postaw z naszego świata chrześcijańskiego, które niosą pewne oczywiste treści, np. jak wspomniana już postawą klęczącą, złożone ręce, szeroko rozumiana postawa adoracji wobec Boga. Na pewno można praktykować jogę bez przywiązywania wagi do symboliki konkretnych gestów lub rezygnując z mantry, ale czy to nas zupełnie ochroni? Myślę, że istnieje niebezpieczeństwo otwarcia się na zło, które w swojej przebiegłości potrafi subtelnie przesuwać granice i rozmiękczać to przesłanie. Jest w świecie medycyny i chrześcijańskiej duchowości wiele alternatyw, których warto szukać i z nich korzystać. Święty Paweł w jednym ze swoich listów napisał do nas coś bardzo ważnego w tym kontekście: „unikaj wszystkiego, co ma choćby pozór zła” (1 Tes 5, 22). Pozór zła to coś, co wydaje się nieszkodliwe, a zły duch potrafi to wykorzystać, żeby odebrać nam Łaskę i zniszczyć Boże życie w nas. 

A.K.: Skoro mówimy o różnych postawach modlitewnych, to chciałabym zapytać właśni...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Katecheza"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Dostęp do filmów szkoleniowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy